Blog

WOLNOŚĆ DEBATY PUBLICZNEJ WEDŁUG USTAWY ANTY-SLAPP

29.06.2026

19 czerwca br. Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej. Ustawa wprowadza szczególne rozwiązania w postępowaniu cywilnym mające przeciwdziałać pozwom tłumiącym debatę publiczną poprzez zastraszanie osób biorących w niej udział.

Problem wszczynania strategicznych postępowań sądowych w celu ograniczenia, a nawet uniemożliwienia zabierania głosu w debacie publicznej jest rozpowszechniony na całym świecie. Jednak to właśnie Polska należy do grupy państw, w których spraw typu SLAPP obserwuje się najwięcej. Jak wynika z raportu Koalicji Przeciw SLAPP w Europie (Coalition Against SLAPPs in Europe, CASE) opublikowanego w styczniu 2026 r., w latach 2010-2024 liczbę spraw typu SLAPP w Polsce oszacowano na 140 – to najwyższy wynik na tle państw europejskich. Statystyki mogłyby prezentować się tym bardziej drastycznie, gdyby wziąć pod lupę nieznaną liczebność tych przypadków, w których jeszcze przedsądowe wezwanie wystosowane przez podmiot o silniejszej ekonomicznie lub politycznie pozycji rzeczywiście wywołało efekt na tyle paraliżujący, że zastraszana osoba wycofała się z zajmowanego stanowiska zanim doręczono jej pozew.

Mając na uwadze powyższe problemy dnia 11 kwietnia 2024 r. Parlament Europejski i Rada EU przyjęli Dyrektywę nr 2024/1069 w sprawie ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną, przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi („strategiczne powództwa zmierzające do stłumienia debaty publicznej”), której celem jest ochrona wolności wypowiedzi i informacji, wolności sztuki i nauki, czy wolności zgromadzeń w celu udziału w debacie publicznej. Wdrożenie do polskiego porządku prawnego wyznaczonych nią standardów miało nastąpić w drodze ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej (tzw. ustawa anty-SLAPP).

CZYM SĄ SLAPP-Y?

SLAPP-y (Strategic Lawsuit Against Public Participation) to strategiczne pozwy przeciwko udziałowi społeczeństwa w debacie publicznej, służące zastraszaniu i tłumieniu krytyki poprzez wywieranie presji prawnej. Są narzędziem w rękach tych podmiotów, które swą władzę wynikającą z silnej pod względem ekonomicznym lub politycznym pozycji wykorzystują przeciwko dziennikarzom, aktywistom czy organizacjom pozarządowym, zajmującym niewygodne stanowisko w debacie publicznej.

Skutki wytoczenia pozwu SLAPP nie kończą się jednak na osobie pozwanej – konsekwencją zastraszenia osoby zaangażowanej
w debatę publiczną jest często dokonanie przez nią swoistej autocenzury, a to prowadzi do zubożenia debaty publicznej ze szkodą dla całego społeczeństwa. Opisywane praktyki nie są też bez znaczenia dla efektywności wymiaru sprawiedliwości – sądy zmuszone są angażować czas i publiczne środki w obsługę postępowań, które służą jedynie wywarciu presji na stronie przeciwnej.

KLUCZOWE ROZWIĄZANIA PRZYJĘTE W USTAWIE ANTY-SLAPP

ROZSZERZENIE OCHRONY NA SPRAWY NIEMAJĄCE CHARAKTERU TRANSGRANICZNEGO

Dyrektywa 2024/1069 znajduje zastosowanie jedynie w sprawach cywilnych o skutkach transgranicznych. Nie obejmuje więc tych sytuacji, w których obie strony mają miejsce zamieszkania (siedzibę) w tym samym państwie członkowskim, co sąd rozpoznający sprawę
i równocześnie wszystkie istotne elementy danej sprawy znajdują się w tym państwie członkowskim. Jednak ze względu na przewidzianą minimalną harmonizację przedmiotowej Dyrektywy z krajowym porządkiem prawnym, państwa członkowskie mogą wprowadzić lub utrzymać w mocy przepisy skuteczniej chroniące uczestników debaty publicznej przed SLAPP. Korzystając z tej możliwości, polski ustawodawca zdecydował się rozszerzyć mechanizmy ochrony także na sprawy, które nie mają charakteru transgranicznego, co ma doniosłe znaczenie, ponieważ sprawy z powództwa SLAPP niemające skutków transgranicznych stanowią około 90% wszystkich spraw tego typu w Europie. Niezmiennie jednak krajowe przepisy anty-SLAPP dotyczą wyłącznie postępowań w sprawach cywilnych.

SĄDOWA WERYFIKACJA CELÓW WYTOCZENIA POWÓDZTWA

Sąd został uprawniony do uznania postępowania, z urzędu lub na wniosek pozwanego, za zmierzające wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej. W obrębie powyższej regulacji przewidziano szereg wskazówek, które miałyby pomóc sądowi rozpoznać intencje wnoszącego pozew (dalej jako „powód”), takich jak:

  • nieproporcjonalność żądania lub nadmierny bądź nieuzasadniony charakter roszczenia,
  • podejmowanie przez powoda czynności procesowych w złej wierze, w tym między innymi działanie na zwłokę,
  • wykorzystywanie przez powoda przewagi finansowej, wpływów politycznych lub wpływów na społeczeństwo, w celu wywierania presji na pozwanym.

Powyższy katalog ustawodawca uznał za otwarty, co pozwala na weryfikację także tych okoliczności, których nie wymieniono wprost w ustawie, a przesądzają o SLAPP-owym charakterze danej sprawy.

TRZY SPOSOBY NA SZYBSZE ZABLOKOWANIE WSZCZĘTEGO PROCESU

Co kluczowe spośród przewidzianych rozwiązań, ustawa przyznaje sądom trzy sposoby reakcji na powództwo zmierzające wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej. Po pierwsze, w sprawie zmierzającej „wyłącznie lub głównie” do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej, sąd uznając powództwo za oczywiście bezzasadne będzie mógł je oddalić. Powództwo będzie mogło zostać oddalone jako oczywiście bezzasadne także na wniosek pozwanego, a wszystko to w terminie trzech miesięcy od dnia wniesienia pozwu (albo od dnia złożenia wniosku przez pozwanego). Jeżeli oddalenie powództwa jako oczywiście bezzasadnego zainicjuje pozwany, to powód zostanie zobowiązany do przedstawienia swego stanowiska co do wniosku, a więc w istocie do wykazania, że, nie ma na celu tłumienia debaty publicznej. Sąd będzie mógł też uznać powództwo za nadużycie prawa procesowego w rozumieniu art. 41 k.p.c, jeżeli stłumienie, ograniczenie, zakłócenie debaty publicznej lub szykanowanie za udział w niej jest „wyłącznym” celem powództwa. Trzecią z opcji jest oddalenie powództwa w konsekwencji uznania, że jego wytoczenie zmierzało „głównie” do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej, jeżeli sąd nie znajdzie podstaw do oddalenia powództwa jako oczywiście bezzasadnego ani do odrzucenia pozwu ze względu na nadużycie prawa.

OCHRONA FINANSOWA POZWANEGO KOSZTEM POWODA

W każdym z wyżej przedstawionych wariantów sąd nakłada na powoda obowiązek zwrotu kosztów procesu na rzecz pozwanego. Może również z urzędu lub na wniosek nałożyć na powoda grzywnę w kwocie do 20-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2026 r. to ok. 96 tys. zł), a w szczególnie uzasadnionych przypadkach – do 100-krotności takiego wynagrodzenia (na 2026 r. jest to ponad 480 tys. zł). Zarówno obowiązek zwrotu kosztów, jak i możliwość nałożenia grzywny na powoda obowiązują także w sytuacji cofnięcia pozwu przez powoda. Ustawa przewidziała też możliwość złożenia wniosku przez pozwanego, na podstawie którego sąd mógłby zobowiązać powoda do złożenia kaucji na zabezpieczenie kosztów procesu. Skuteczność takiego wniosku uzależniona jest jednak od uprawdopodobnienia przez pozwanego, że powództwo zmierza wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej. Ponadto, jeżeli powództwo zostanie oddalone i stwierdzono, że postępowanie zmierzało wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej, sąd może ponadto nałożyć na powoda obowiązek opublikowania informacji o przegranej sprawie na jego koszt.

DZIAŁANIA INFORMACYJNE W CELU ZWIĘKSZENIA ŚWIADOMOŚCI SPOŁECZNEJ

Artykuły 16 i 17 przedmiotowej ustawy wypełniają zobowiązanie państw członkowskich do zapewnienia dostępu do informacji dotyczących gwarancji proceduralnych i środków ochrony prawnej oraz istniejących środków wsparcia, takich jak możliwość uzyskania pomocy prawnej i zwolnienia od kosztów sądowych. Ponadto, nałożono na sądy obowiązek zamieszczania w portalu orzeczeń sądów powszechnych orzeczeń, w których stwierdzono SLAPP-owy charakter danej sprawy. Wszystko to, by zwiększyć w społeczeństwie świadomość istnienia problemu i dostarczyć oficjalne źródło informacji zainteresowanym.
W ramach efektywnego mechanizmu prewencyjnego o charakterze systemowym Rzecznik Praw Obywatelskich postuluje stworzenie jawnego rejestru SLAPP na wzór rejestru postanowień wzorców umów uznawanych za niedozwolone przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH  O „OCZYWISTEJ BEZZASADNOŚCI”

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził między innymi wątpliwość, czy termin „oczywista bezzasadność” powinno się uznawać za odpowiadający „oczywistej bezzasadności”,
o której mowa w art. 1911 oraz art. 3911 k.p.c.
(to te przepisy mają być stosowane odpowiednio, jeżeli w sprawie mamy do czynienia z oczywistą bezzasadnością powództwa). Powyższe podyktowane jest faktem, potwierdzonym badaniami przeprowadzonymi przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, że sądy w praktyce do pojęcia „oczywistej bezzasadności” z przepisów k.p.c. podchodzą bardzo restrykcyjnie. Znajduje ono zastosowanie wyłącznie do spraw, w których sformułowano żądanie nieznane prawu albo żądanie jest na gruncie prawa materialnego niedopuszczalne. W takich kategoriach nie mieści się większość powództw typu SLAPP, a ponadto, jako że pozwy tego rodzaju często wnoszone są przez podmioty dysponujące znacznymi środkami finansowymi, należy przyjąć, że profesjonalna obsługa prawna powoda będzie wiedziała, jak skonstruować żądania i w jaki sposób je uargumentować, by nie można było powiedzieć o oddaleniu w trybie art. 1911 k.p.c.

ODWRÓCONY CIĘŻAR DOWODU

Zasadą procesu cywilnego jest to, iż ten kto twierdzi, że coś miało miejsce, ten musi to udowodnić przed sądem. Podmiotem, który twierdziłby, że pozew jest pozwem typu SLAPP byłby pozwany i gdyby ta zasada obowiązywała, to on musiałby wykazać, że pozew złożony przeciwko niemu jest pozwem, którego celem jest tłumienie debaty publicznej.

Ustawa anty-SLAPP zmienia tę zasadę. W art. 7 ustawy odwrócono ciężar dowodu. W sytuacji kiedy pozwany podniesie zarzut oczywistej bezzasadności powództwa, powód będzie musiał wykazać, że jego pozew nie ma na celu ograniczenia debaty publicznej.

Praktyka orzecznicza najbliższych lat pokaże na ile przyjęte rozwiązania ustawowe realnie zabezpieczą prawa osób inicjujących debatę publiczną.

 

RODZICIELSTWO W OBLICZU ROZPADU ZWIĄZKU – PIECZA NAPRZEMIENNA ZYSKA RAMY USTAWOWE

16.05.2026

Projektowana nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, oznaczona w wykazie prac legislacyjnych numerem UD349, wykracza poza zakres doraźnych korekt przepisów. To jedna z najbardziej doniosłych reform prawa rodzinnego ostatnich lat, której celem jest gruntowna rekonstrukcja modelu orzekania o relacjach rodzicielskich po rozpadzie związku. Projektowana regulacja ma na celu ustawowe ukształtowanie instytucji pieczy naprzemiennej (współdzielonej) jako domyślnej formy wykonywania władzy rodzicielskiej, która jak dotąd orzekana jest na gruncie niejednolitych konstrukcji wypracowanych
w praktyce orzeczniczej i bez jednoznacznej podstawy prawnej.

 

USTAWOWA REGULACJA PIECZY NAPRZEMIENNEJ JAKO GWARANCJA STABILNOŚCI SYSTEMU PRAWNEGO I JEDNOLITOŚCI ORZECZNICtwa

Polskie prawo rodzinne ma zostać rozbudowane o definicję pieczy współdzielonej, kryteria jej orzekania w sprawach o rozwód i separację oraz między rodzicami żyjącymi w rozłączeniu, a także o uregulowania usprawniające i unowocześniające postępowanie
w tych sprawach. Brak w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wyraźnej regulacji pieczy naprzemiennej nie oznacza jednak niedopuszczalności jej orzekania. Jak twierdzi projektodawca, oficjalne wprowadzenie instytucji pieczy współdzielonej do systemu prawnego po prostu zakończy dotychczasową nieprzewidywalność w zakresie rozstrzygania o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej po rozstaniu rodziców. Zaznacza, że w braku jednoznacznej definicji pieczy naprzemiennej oraz wytycznych dotyczących orzekania tej formy sprawowania pieczy, sądy różnie intepretują, czym piecza naprzemienna jest,
a w konsekwencji podobne sprawy rozstrzygane są odmiennie, co podważa przewidywalność systemu prawnego. Na uwagę zasługuje również fakt, że brak definicji ustawowej, określonej podstawy prawnej i przesłanek do orzeczenia pieczy współdzielonej sprawia, że nie jest ona powszechną formą sprawowania pieczy nad dzieckiem po rozstaniu rodziców. Jeżeli już dochodzi jednak do jej orzeczenia, to na podstawie art. 58 § 1 i 1a k.r.o. (w przypadku rozwodzących się rodziców) i art. 107 § 2 k.r.o. (gdy chodzi o rodziców w separacji faktycznej i nie pozostających we wspólnym pożyciu, to znaczy nie zamieszkujących wspólnie oraz nie prowadzących wspólnego gospodarstwa domowego). W obowiązującym stanie prawnym
w porozumieniu rodzicielskim w sprawie o rozwód i o separację strony mogą wnioskować
o orzeczenie pieczy współdzielonej, co w praktyce stanowi często warunek konieczny orzeczenia tej formy pieczy.

 

PROPONOWANA DEFINICJA PIECZY WSPÓŁDZIELONEJ

Definicję pieczy współdzielonej (projektodawca to właśnie ten termin uznał za najlepiej oddający istotę wspólnego sprawowania pieczy) proponuje się w mającym zostać dodanym
art. 58 §1a1 k.r.o., zgodnie z którym „sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom oraz orzec, że każdy z rodziców sprawuje bieżącą pieczę nad dzieckiem w powtarzających się, lecz niekoniecznie równych okresach”. Powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom oznacza w praktyce, że gdy dziecko przebywa u jednego z rodziców, to drugi nie traci na ten czas swej władzy rodzicielskiej,
a wykonuje ją w zakresie, który nie wymaga od niego bezpośredniej obecności przy dziecku. Rzecznik Praw Obywatelskich, w opinii z dnia 25 marca 2026 r. do przedmiotowego projektu ustawy zwrócił jednak uwagę, że proponowana definicja nie odpowiada założeniom projektodawcy wynikającym z uzasadnienia projektu, konkretniej nie precyzuje, że piecza współdzielona odnosi się do sytuacji, gdy rodzice mają różne miejsca pobytu. W związku
z powyższym, jak twierdzi RPO, brak jest na tę chwilę możliwości udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy sąd może orzec tę formę pieczy nad dzieckiem tylko wtedy, jeżeli w wyniku rozwodu lub rozstania rodziców będą oni mieli różne miejsce pobytu, czy też także wtedy, gdy pomimo rozwodu lub rozstania wciąż będą zamieszkiwać wspólnie.

 

ZASADĄ ORZEKANIA O PIECZY WSPÓŁDZIELONEJ BĘDZIE DOBRO DZIECKA

Projektodawca akcentuje, że nadrzędnym celem proponowanych zmian jest zacieśnienie więzi dziecka z obojgiem rodziców oraz stworzenie ram prawnych umożliwiających każdemu
z rodziców uczestnictwo w codziennym życiu dziecka, również w obliczu rozpadu związku. Mimo powyższego, piecza naprzemienna nie będzie orzekana obligatoryjnie, choć usytuowanie jej jako pierwszej wśród innych rozstrzygnięć dotyczących wykonywania władzy rodzicielskiej w art. 58 k.r.o. nakaże sądom traktować tę formę pieczy jako pierwszą do rozważenia. Wśród okoliczności, które sąd powinien brać pod uwagę przy rozstrzyganiu
o powierzeniu pieczy współdzielonej
(projektowany art. 58 § 1a2 k.r.o.) ujęto:

  • zdanie dziecka,
  • jego wiek i stan zdrowia,
  • zdolność rodziców do komunikacji i współpracy w sprawach dotyczących dziecka,
  • sytuację osobistą rodziców,
  • odległość pomiędzy miejscami pobytu rodziców,
  • dotychczasowy podział obowiązków rodzicielskich.

Kompleksowa analiza każdego konkretnego przypadku w oparciu o te kryteria ma zapewnić realną efektywność pieczy współdzielonej, czyniąc dobro dziecka nadrzędnym wyznacznikiem decyzji sądu. Tym samym ma dojść do wyeliminowania swoistego niebezpieczeństwa automatycznego orzekania o pieczy naprzemiennej w sytuacji, gdy rodzice podpiszą w tej sprawie porozumienie rodzicielskie.

 

MIEJSCE ZAMIESZKANIA DZIECKA NIE WPŁYWA NA ZAKRES WŁADZY RODZICIELSKIEJ

Projektodawca wyjaśnia, że miejsce stałego pobytu dziecka (to, w którym faktycznie przebywa) wynikające z wyroku rozwodowego lub postanowienia sądu w stosunku do rodziców żyjących w rozłączeniu jest rozstrzygnięciem dotyczącym władzy rodzicielskiej. W konsekwencji, orzeczenie pieczy współdzielonej wiąże się z ustaleniem, że miejsce stałego pobytu dziecka będzie naprzemiennie w miejscu pobytu każdego z rodziców. W tym kontekście konstrukcja miejsca zamieszkania (przydatna jedynie przy wypełnianiu formalności, na przykład przy sprawach urzędowych) nie ma na władzę rodzicielską żadnego wpływu, ponieważ nie jest tak, że władza rodzicielska wynika z miejsca zamieszkania dziecka. Jeżeli jednak rodzice posiadający pełną władzę rodzicielską mają różne miejsca zamieszkania, to znaczy mieszkają w różnych miejscowościach, a dziecko nie przebywa stale u żadnego
z nich, miejsce zamieszkania dziecka podlega decyzji sądu opiekuńczego. Wynika to z zasady, że miejsce zamieszkania można mieć tylko jedno. Tak czy inaczej, powyższa decyzja nie determinuje zakresu władzy rodzicielskiej.

 

ETAP LEGISLACYJNY

Projekt ustawy przewiduje uznanie dotychczas zapadłych prawomocnych orzeczeń sądowych odpowiadających modelowi pieczy współdzielonej za orzeczenia zgodne z nowymi przepisami. Jak wynika z projektu, ustawa ma wejść w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia. Projekt podlega obecnie opiniowaniu.

UTRATA MOŻLIWOŚCI ZASIEDZENIA SŁUŻEBNOŚCI PRZESYŁU PRZED 3 SIERPNIA 2008 – PRZEŁOMOWY WYROK TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO

22.04.2026

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 2 grudnia 2025 r. w sprawie P 10/16 stanowi wyczekiwaną i rozstrzygającą odpowiedź na pytania właścicieli tych nieruchomości, na których od dziesięcioleci znajdują się słupy energetyczne, linie wysokiego napięcia, gazociągi, rurociągi czy sieci telekomunikacyjne. Trudność rozwikłania konfliktu pomiędzy właścicielami takich nieruchomości a przedsiębiorstwami przesyłowymi, które eksploatują
i utrzymują urządzenia infrastrukturalne wbrew woli właścicieli nieruchomości i w braku decyzji administracyjnych, które dopuszczałyby ograniczenie praw właściciela gruntu przejawia się w fakcie, że służebność przesyłu, jako kolejne ograniczone prawo rzeczowe, wprowadzono do polskiego porządku prawnego dopiero 3 sierpnia 2008 r. Zanim ustawodawca zdecydował o utworzeniu służebności przesyłu, Sąd Najwyższy wykreował swoistą instytucję służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, wobec której nie widział przeszkód zasiedzenia jej na rzecz Skarbu Państwa (jeśli termin zasiedzenia upłynął przed 1 lutego 1989 r.) albo przedsiębiorstwa przesyłowego. Mimo że pogląd dopuszczający ustanowienie, a także nabycie w drodze zasiedzenia służebności gruntowej odpowiadającej swoją treścią służebności przesyłu zdążył ugruntować się w polskim orzecznictwie, to Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że jest on niezgodny z art. 21 ust. 1 (ochrona własności), art. 64 ust. 2 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 (dopuszczalność ograniczenia prawa własności wyłącznie w drodze ustawy i z poszanowaniem istoty tego prawa) oraz art. 2 (zasada zaufania obywatela do państwa i stanowionego prawa) Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Sąd Rejonowy w Grudziądzu oraz Sąd Rejonowy w Brodnicy (dalej jako: „sądy pytające”) przedstawiły Trybunałowi Konstytucyjnemu pytania prawne o tożsamej treści:

czy art. 292
w związku z art. 285 § 1 i 2 k.c., rozumiany w ten sposób, że umożliwiał nabycie przed wejściem w życie art. 3051-3054 k.c. w drodze zasiedzenia służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu, przez przedsiębiorcę przesyłowego lub Skarb Państwa, w sytuacji, w której nie wydano decyzji na podstawie art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości, art. 70 ust. 1 ustawy z dnia 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości lub art. 124 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, jest zgodny z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, sporządzonego w Paryżu dnia 20 marca 1952 r. oraz art. 2, art. 21 ust. 1 i 2, art. 31 ust. 2 i 3 oraz art. 64 ust. 2 i 3 Konstytucji.

W rozpoznawanych przez powyższe sądy sprawach energetyczna spółka akcyjna wniosła o stwierdzenie, że nabyła, w drodze zasiedzenia, kilka służebności gruntowych
o treści odpowiadającej służebności przesyłu. Spółka wywodziła, że linie energetyczne powstały w latach 60. i 70. XX wieku i stwierdziła, że zarówno ona, jak i jej poprzednicy prawni byli posiadaczami służebności gruntowych w dobrej wierze i korzystali
z nieruchomości w zakresie tych służebności, wykonując systematycznie prace eksploatacyjne, przeglądy i kontrole. Właściciele nieruchomości wnieśli o oddalenie wniosków o zasiedzenie, podnosząc zarzut braku istnienia ograniczonego prawa rzeczowego wskazanego we wnioskach. Ich zdaniem, służebność gruntowa o treści odpowiadającej służebności przesyłu, wykreowana przez Sąd Najwyższy, przed wprowadzeniem do polskiego systemu prawnego instytucji służebności przesyłu, nie była znana krajowemu porządkowi prawnego. Nowa służebność mogłaby być wprowadzona jedynie przez ustawodawcę. Właściciele zarzucili, że dokonana przez Sąd Najwyższy interpretacja art. 292 (stanowiącego o zasiedzeniu służebności gruntowej) w związku z art. 285 k.c. (określającym zakres uprawnienia właściciela nieruchomości do jej obciążenia służebnością gruntową) jest niezgodna z Konstytucją. Sądy pytające wskazały, że ze zgromadzonego w sprawach materiału dowodowego nie wynika, by w odniesieniu do linii przesyłowych wymienionych we wnioskach o zasiedzenie zostały wydane decyzje ograniczające prawo własności
w związku z zakładaniem i przeprowadzaniem na nieruchomościach infrastruktury przesyłowej, na podstawie art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości, art. 70 ust. 1 ustawy z dnia 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości czy też art. 124 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami.

Trybunał Konstytucyjny podzielił zdanie sądów pytających, że linia orzecznicza kreująca służebność gruntową odpowiadającą treścią służebności przesyłu
i dopuszczająca zasiedzenie takiej służebności ma charakter prawotwórczy
. Jak wynika
z treści uzasadnienia do przedmiotowego wyroku, wprowadzenie do Kodeksu cywilnego instytucji służebności przesyłu dało możliwość uregulowania istniejących stanów faktycznych związanych z długotrwałym korzystaniem przez przedsiębiorców z urządzeń przesyłowych posadowionych na cudzych nieruchomościach, jednak „liczne te stany faktyczne zostały „uregulowane” już wcześniej, nie na mocy ustawy, ale na podstawie orzeczeń sądowych stwierdzających możliwość nabywania w drodze zasiedzenia służebności gruntowych przez przedsiębiorców przesyłowych”. W związku z powyższym, nadano kwestionowanym przepisom jednoznaczną treść tak, jakby uczynił to sam ustawodawca.

Zgodnie z art. 64 ust. 2 Konstytucji, prawo własności podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej, a ust. 3 tego samego artykułu ogranicza wolność ustawodawcy w tworzeniu norm prawnych, poprzez wprowadzenie przepisu, że własność może być ograniczona tylko
w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. Według Trybunału Konstytucyjnego, ograniczone prawa rzeczowe, ze względu na swoją treść
i skutki, stanowią daleko idącą ingerencję w prawo własności. Dlatego też ustanowienie ograniczonego prawa rzeczowego powinno być przewidziane wprost w ustawie, nie może być ustanowione w drodze analogii. Przemawia za tym również zasada zamkniętego katalogu ograniczonych praw rzeczowych (ustanowionego w art. 244 § 1 k.c.), według której zmiana prowadząca do poszerzenia lub zawężenia dotychczasowej listy wymaga zmiany ustawodawstwa. Jak twierdzi Trybunał Konstytucyjny, niekonstytucyjność kwestionowanej normy polegała więc na samodzielnym wprowadzeniu do systemu prawa rzeczowego nowego rodzaju służebności gruntowej, tym samym ingerując
w prawo własności bez wyraźnego i jednoznacznego przyzwolenia ustawodawcy
.

Zdaniem Trybunału, „jeżeli nie istniała przed dniem wejścia w życie art. 3051-3054 k.c. instytucja służebności przesyłu w nich uregulowana, to nie sposób przyjąć, że możliwe było władanie cudzą nieruchomością w zakresie tego prawa przed tą datą (posiadanie takiej służebności)”. Skoro nie było możliwe posiadanie służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu przed dniem 3 sierpnia 2008 r., to tym bardziej niedopuszczalne było zasiedzenie tego rodzaju prawa w tym czasie. W uzasadnieniu do wyroku powołano się na trafny, według Trybunału Konstytucyjnego, pogląd podnoszony
w doktrynie, że przed 2003 r., czyli przed uchwałą Sądu Najwyższego o sygn. akt III CZP 79/02 (która rozpoczęła proces kreowania służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu), właściciele nieruchomości nie zdawali sobie sprawy, że możliwe jest ustanowienie służebności gruntowej polegającej na umieszczeniu na gruncie urządzeń przesyłowych, ponieważ istniejące przepisy nigdy wcześniej nie były interpretowane w ten sposób. Jak wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, zasada ochrony zaufania jednostki do państwa i stanowionego przez nie prawa, ściśle związana z bezpieczeństwem prawnym jednostki, wyraża się w takim stanowieniu prawa „by nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela i aby mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji
i działań oraz w przekonaniu, iż jego działania podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem będą także w przyszłości uznawane przez porządek prawny” (wyrok TK
z 7 lutego 2001 r., sygn. K 27/00, OTK ZU nr 2/2001, poz. 29)”. Brak ustawowej podstawy ustanawiania służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu skutkował naruszeniem także tych zasad.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 2 grudnia 2025 r. istotnie wzmocnił pozycję właścicieli nieruchomości w walce o ich prawa. Możliwość żądania wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości za okres, w którym infrastruktura przesyłowa znajdowała się na niej bez tytułu prawnego to tylko jedno z narzędzi prawnych przysługujących właścicielom nieruchomości. Jeżeli infrastruktura przesyłowa ograniczała sposób korzystania z nieruchomości, utrudniła planowaną inwestycję lub obniżyła wartość nieruchomości, właścicielowi przysługuje także roszczenie o odszkodowanie, a w skrajnych sytuacjach możliwe jest także żądanie usunięcia lub przesunięcia infrastruktury, co wymaga jednak oceny technicznej i prawnej konkretnego przypadku.

Praktyczne konsekwencje wyroku

Analizowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego rodzi pytanie o możliwość podważenia orzeczeń zapadłych na gruncie dotychczasowej, niekonstytucyjnej wykładni przepisów. Zgodnie z art. 4011 k.p.c. można żądać wznowienia postępowania w wypadku, gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności aktu normatywnego (przepisu prawa) z Konstytucją, na podstawie którego wydano orzeczenie. Wznowieniu mogą ulec jednak tylko te postępowania, które zakończono wyrokiem (lub postanowieniem) prawomocnym (art. 399 par. 1 i 2 k.p.c.).
W przedmiotowej sprawie podstawę wznowienia postępowania miałaby stanowić jednak określona interpretacja przepisów, a nie niekonstytucyjność aktu normatywnego (przepisu prawnego) jako takiego. Stanowisko Sądu Najwyższego jest w tej kwestii restrykcyjne – orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stwierdzające niezgodność z Konstytucją określonej wykładni aktu normatywnego, które nie powoduje utraty mocy obowiązującej przepisu (takim orzeczeniem jest właśnie to z 2 grudnia 2025 r.), nie stanowi podstawy do wznowienia postępowania (sygn. akt III PZP 2/09) . Pogląd ten zanegował jednak Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 3 grudnia 2025 r., sygn. akt SK 17/18 i uznał za niezgodny z art. 190 ust. 4 Konstytucji.

W konsekwencji należy założyć, że praktyka stosowania art. 4011 k.p.c. jako podstawy wznowienia postępowania w sprawach o zasiedzenie służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu nie będzie jednolita. Sytuację właścicieli nieruchomości komplikuje dodatkowo fakt, że od grudnia 2024 r., w ślad za uchwałą nr 162 Rady Ministrów, wyroki Trybunału Konstytucyjnego nie są ogłaszane w dzienniku urzędowym. Budzi to istotne wątpliwości co do realnej możliwości podważenia prawomocnych orzeczeń, ponieważ 3-miesięczny termin na wniesienie skargi o wznowienie (art. 407 § 2 k.p.c.) liczony jest, zgodnie z art. 190 ust. 3 Konstytucji, od daty ogłoszenia (publikacji) orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Podobnie jak w przypadku oceny dopuszczalności wznowienia postępowania w wyniku stwierdzenia niezgodności z Konstytucją tylko określonej wykładni aktu normatywnego, rozstrzygnięcie każdorazowo zależeć będzie od podejścia sądu do skutków nieogłaszania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli jednak od uprawomocnienia się orzeczenia, mającego podlegać zaskarżeniu upłynęło lat 10, co do zasady brak jest możliwości żądania wznowienia postępowania, niezależnie od zachowania wyżej wspomnianego 3-miesięcznego terminu (art. 408 k.p.c.).

 

 

 

 

MAŁŻONEK SPADKOBIERCY JAKO WNIOSKODAWCA W SPRAWIE O STWIERDZENIE NABYCIA SPADKU

12.04.2026

Orzecznictwo Sądu Najwyższego po raz kolejny dowodzi, że prawo musi nadążać za dynamiką relacji rodzinnych. Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 18 marca 2026 r. (sygn. akt
I CSK 164/26) oficjalnie uprawnił męża do wystąpienia o potwierdzenie praw do spadku swojej małżonki
. Rozstrzygnięcie w przedmiotowej sprawie potwierdziło, że więź małżeńska
i wspólność majątkowa stanowią wystarczającą przesłankę skutecznego występowania
w sprawach o stwierdzenie nabycia spadku przez współmałżonka.

UCZESTNICZKA POSTĘPOWANIA NIE ZGODZIŁA SIĘ, ŻE MĄŻ SPADKOBIERCZYNI MIAŁ PRAWO DO ZŁOŻENIA WNIOSKU

Powyższe dotyczyło następującego stanu faktycznego. Mąż zainicjował sprawę
o stwierdzenie nabycia spadku po rodzicach jego żony, pozostając z nią w ustroju wspólności majątkowej
. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu nie miał zastrzeżeń wobec działania podjętego przez małżonka, w związku z czym dnia 26 czerwca 2025 r. wydał orzeczenie co do nabycia spadku (sygn. akt I Ca 159/25). Jedna z uczestniczek postępowania nie zaakceptowała jednak wydanego w sprawie postanowienia, stąd rozstrzygnięcie problemu powierzono Sądowi Najwyższemu. Kobieta zarzuciła w skardze kasacyjnej, że orzeczenie wydano z rażącym naruszeniem przepisów o legitymacji czynnej w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku (art. 1025 § 1 k.c.), ponieważ wnioskodawca, a zarazem jej mąż, nie jest ani spadkobiercą, ani wierzycielem spadku, więc w rzeczywistości nie miał prawnej możliwości zainicjowania przedmiotowej sprawy przed sądem. Pełnomocnik mężczyzny argumentował podjęte przez niego działania problemami zdrowotnymi żony oraz osobistym interesem w sprawnym przebiegu postępowania o stwierdzenie nabycia spadku przez jego małżonkę, by mógł rozliczyć między innymi nakłady z jego osobistego majątku na spadek żony, konkretniej dom oraz jego remont. Jednocześnie postępowanie ulegało spowolnieniu w wyniku bierności brata żony wobec wysyłanej do niego korespondencji, gdy ten rościł sobie prawo do mieszkania we wspomnianym domu.

O ISTNIENIU INTERESU DECYDUJĄ KAŻDORAZOWO OKOLICZNOŚCI SPRAWY

Zgodnie z art. 1025 § 1 k.c., sąd stwierdza nabycie spadku przez spadkobiercę na wniosek osoby mającej w tym interes. Uprawniona do występowania w roli wnioskodawcy na tle tego przepisu jest więc każda osoba, której praw dotyczyć będzie postanowienie stwierdzające nabycie przez określoną osobę spadku. Jak trafnie zaznaczył Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 8 września 1999 r. (sygn. akt I CKN 120/98), „chodzi o tego rodzaju wpływ, że skutkiem stwierdzenia praw do spadku wnioskodawca znajdzie się w korzystniejszej sytuacji w zakresie przysługującego mu prawa poprzez usunięcie prawnych przeszkód do jego realizacji„. W uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 28 stycznia 2009 r. (sygn. akt IV CSK 361/08), na które to postanowienie powołuje się Sąd Najwyższy
w analizowanej sprawie, wskazując na szerokie rozumienie omawianego „interesu”
w orzecznictwie, wskazano, że „o tym, czy wnioskodawca ma interes w zgłoszeniu żądania stwierdzenia nabycia spadku, decydują okoliczności faktyczne konkretnej sprawy”. Tytułem przykładu elastycznego rozumienia warunku, którego spełnienie uprawnia do wniesienia wniosku o stwierdzenie nabycia spadku, Sąd Najwyższy w przytoczonym postanowieniu z 2009 r. powołuje się na orzeczenie z dnia 12 stycznia 1983 r. (sygn. akt III CRN 218/82), w którym przyjęto, że interes prawny w uzyskaniu stwierdzenia nabycia spadku ma choćby osoba, która z tytułu pozostawania w konkubinacie ze spadkodawcą chciałaby rozliczyć się z wszystkimi rzeczywistymi spadkobiercami z tytułu wspólnych
w okresie konkubinatu przedsięwzięć majątkowych. „Wskazane przykłady dowodzą, że nie można wyliczyć wszystkich osób uprawnionych do zgłoszenia żądania stwierdzenia nabycia spadku, o istnieniu bowiem interesu w uzyskaniu takiego stwierdzenia decydują okoliczności faktyczne konkretnej sprawy” – stwierdza Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowienia z 28 stycznia 2009 r.

Niemniej jednak, nie można dopuścić do ingerowania osób trzecich w układy rodzinno-osobiste i majątkowe, bez odpowiedniego usprawiedliwienia w kategoriach obiektywnego interesu, ponieważ takie rozumienie analizowanego „interesu” byłoby przejawem nadmiernie liberalnej wykładni, o czym szerzej wypowiedział się Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 1 czerwca 2006 r. (sygn. akt IV CKN 470/00).

SĄD NAJWYŻSZY PRZYZNAJE WSPÓŁMAŁŻONKOWI PRAWO DO WSZCZĘCIA POSTĘPOWANIA O STWIERDZENIE NABYCIA SPADKU

Jak wynika z uzasadnienia postanowienia Sądu Najwyższego, w pierwszej kolejności nie można wykluczyć możliwości, że spadek wejdzie do majątku wspólnego, jako że mężczyzna pozostaje we wspólności majątkowej (art. 33 pkt 2 k.r.o.). Mimo że co do zasady przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie należą do majątku osobistego małżonka, to spadkodawca może postanowić w tym zakresie inaczej. Ponadto dochody uzyskiwane
z majątku osobistego zaliczane są do majątku wspólnego
(art. 31 § 2 pkt 2 k.r.o.). Ze względu na powyższe oraz szerokie rozumienie pojęcia „interesu” z art. 1025 § 1 k.c., „należy przyjąć, że małżonek spadkobierczyni może mieć interes prawny we wszczęciu postępowania o stwierdzenie nabycia spadku”.

UMOWA KREDYTU ZŁOTÓWKOWEGO Z WIBOREM NIEWAŻNA – PIERWSZY WYROK W POLSCE

Sąd Okręgowy w Suwałkach wyrokiem z dnia 22 stycznia 2025 r. w sprawie oznaczonej sygn. akt IC 332/24 ustalił nieistnienie stosunku prawnego wynikającego z umowy kredytu hipotecznego ze zmienną stopą procentową opartą o wskaźnik WIBOR oraz stosunku prawnego wynikającego z umowy pożyczki również opartej o WIBOR z powodu ich nieważności.

Zasadniczą podstawą uznania przez Sąd Okręgowy, iż umowy kredytowe są nieważne było ustalenie, że w umowach tych znajdują się klauzule abuzywne w postaci klauzul zmiennego oprocentowania (WIBOR) oraz, że pozwany bank nie dochował obowiązków informacyjnych względem kredytobiorców (powodów), co jest sprzeczne z dobrą wiarą i powoduje nierównowagę kontraktową ze szkodą dla powodów, co zaś uzasadnia uznanie klauzuli zmiennego oprocentowania za nieuczciwą.

Niedochowanie względem kredytobiorców obowiązku informacyjnego sprowadzało się w szczególności do niepoinformowania ich przez bank o roli WIBOR-u w umowie, czyli wskaźnika od którego uzależniona była wysokość ich raty a w konsekwencji kosztów całego kredytu, sposobu (metody) jego kształtowania, a więc czynników mających wpływ na jego wzrost lub spadek oraz nie poinformowania powodów, gdzie mogą znaleźć wiadomości na ten temat.

Sąd Okręgowy w uzasadnieniu wyroku odnosząc się do postanowień umownych wskazał: „ (…) ani w umowach tych, ani w żadnym innym dokumencie związanym z ich zawarciem (jak też ustnie, na etapie przedkontraktowym) nie poinformowano powodów czym jest stawka referencyjna WIBOR 3M, kto tę stawkę ustala i w oparciu o jakie zasady; ani w umowach tych, ani w żadnym innym dokumencie związanym z ich zawarciem (jak też ustnie, na etapie przedkontraktowym) nie poinformowano też powodów, gdzie mogą znaleźć informacje kwestii powyższych dotyczące. I nie chodzi tu o informacje szczegółowe, jak treść Regulaminu fixingu stawek referencyjnych WIBOR i (…) obowiązującego w dacie zawierania spornych umów, czy też wyłuszczenie matematycznych sposobów wyliczania wskaźnika WIBOR 3M przez podmioty uczestniczące w fixingu, ale o zwrócenie powodom uwagi na fakt, że wskaźnik WIBOR 3M mający decydujące znaczenie dla wysokości stopy zmiennego oprocentowania (marża miała bowiem charakter stały) tworzony jest przez podmiot prywatny, zrzeszający przedstawicieli rynków finansowych ( (…) Stowarzyszenie (…)), nie podlegający nadzorowi żadnej instytucji państwowej i biorący pod uwagę przy ustalaniu wysokości rzeczonego wskaźnika dane deklarowane mu przez określone banki, nie podlegające żadnej weryfikacji. Innymi słowy chodzi tu o to, że poprzednik prawny pozwanego nie uświadomił powodom, iż wysokość oprocentowania zmiennego de facto uzależniona będzie od nie podlegającej żadnej kontroli i arbitralnej decyzji banków, tym samym uniemożliwiając powodom dokonanie pełnej oceny uczciwości zaproponowanego produktu finansowego – tak w zakresie wysokości wynagrodzenia za udzielenie kredytu zastrzeżonego na rzecz Banku w umowie kredytu i pożyczki (oprocentowania), jak i wynikających stąd dla powodów ekonomicznych konsekwencji oraz w zakresie możliwości porównania oferty poprzednika prawnego pozwanego z innymi ofertami i wyboru najlepszej z nich.”

Sąd odniósł się do historii badania przez Komisję Europejską wskaźnika LIBOR (w Polsce wykorzystywany był przy kredytach denominowanych i indeksowanych do waluty obcej w tzw. kredytach frankowych) pod kątem jego nierzetelności i braku nadzoru stwarzającego ryzyko manipulacji stawkami. Wnioski wyciągnięte przez KE wskazywały na takie zagrożenia. Zdaniem Sądu podobne zarzuty można formułować w stosunku do WIBOR-u.

Finalizując swoją ocenę metody kształtowania WIBOR-u Sąd Okręgowy podkreślił, że  „przy dokonywaniu oceny zapisu umowy łączącej konsumenta z kontrahentem (w tym wypadku klauzuli zmiennego oprocentowania opartej m.in. o stawkę WIBOR), nie ma znaczenia, czy i jak przedsiębiorca z danego postanowienia umownego w rzeczywistości korzystał, ale to, czy mógł z niego skorzystać (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 29 października 2024 r. w sprawie I CK 3405/23). Innymi słowy – skoro rzetelność i dokładność wskaźnika WIBOR budzi wątpliwości wobec potencjalnej możliwości jego zmanipulowania przez podmioty uczestniczące w fixingu, to bez znaczenia pozostaje czy w przypadku zawartej w łączącej strony postępowania umowy klauzuli zmiennego oprocentowania WIBOR był ustalany rzetelnie/ dokładnie czy też nie. Decyduje tu bowiem okoliczność, że nierzetelność i niedokładność tego wskaźnika (wobec potencjalnej możliwości jego zmanipulowania przez podmioty uczestniczące w fixingu) mogła mieć miejsce.”

Sąd uznał klauzulę zmiennego oprocentowania WIBOR 3M za abuzywną (niezgodną z prawem), ta zaś razem z marżą banku stanowiła oprocentowanie kredytu, tak więc była to jedna klauzula waloryzacyjna określająca oprocentowanie kredytu i wynagrodzenie banku, a więc elementy konstytutywne odpowiednio umowy kredytu i pożyczki. Powyższe doprowadziło Sąd do przekonania, że tych dwóch elementów klauzuli zmiennego oprocentowania (tj. dotyczącego stałej marży banku i wskaźnika WIBOR 3M) nie można traktować jako zobowiązań odrębnych, co skutkuje brakiem możliwości ograniczenia eliminacji tylko do fragmentu postanowienia umownego w postaci wskaźnika WIBOR 3M (jako abuzywnego). Poza tym, wyeliminowanie ze spornego stosunku zobowiązaniowego wyłącznie część klauzuli zmiennego oprocentowania (dotyczącą wskaźnika WIBOR 3M) doprowadziłoby do sytuacji, w której wykreowana zostałaby umowa kredytu i pożyczki oparta o stałą stopę procentową równą marży banku a takie oprocentowanie nie było wolą stron w momencie zawierania umowy.

Z powyższych względów Sąd uznał, że wyeliminowanie zapisów dotyczących wynagrodzenia pozwanego za udzielenie kredytu i pożyczki (spełniającej kryteria kredytu konsumenckiego), jako abuzywnych, powoduje, że umowa kredytu i pożyczki nie może dalej funkcjonować w obrocie prawnym albowiem jest pozbawiona swych koniecznych, ustawowo wymaganych, składników. Prowadzi to do wniosku, że umowa ta, bez abuzywnej klauzuli oprocentowania zmiennego, jest nieważna.

Konsekwencją uznania umów za nieważne było zasądzenie na rzecz powodów wszystkich wpłat jakie uiścili w ramach spłaty kredytu i pożyczki wraz ustawowymi odsetkami za opóźnienie.

Wyrok nie jest prawomocny, bank wniósł apelację.

Kiedy zakup lokalu w celu inwestycyjnym nie pozbawia statusu konsumenta

Link do publikacji:  https://www.gazetka.be/artykuly/artykuly-miesiaca/1178-nr-240-kwiecien-2025/5442-kiedy-zakup-lokalu-w-celu-inwestycyjnym-nie-pozbawia-statusu-konsumenta

Status konsumenta, czyli stan prawny osoby fizycznej dokonującej z przedsiębiorcą czynności prawnej, np. zawarcia z bankiem umowy kredytowej, umowy zakupu nieruchomości od dewelopera czy codziennych zakupów w sklepie uprawnia w razie sporu, zarówno na poziomie postępowania reklamacyjnego jak i procesowego w sądzie, do skorzystania z przepisów konsumenckich, które w sposób szczególny chronią taką osobę i ułatwiają jej udowadnianie swoich roszczeń i uzyskiwanie odszkodowań w konflikcie z przedsiębiorcą.

Konsumenci mogą w szczególności powoływać się na unijną Dyrektywę 93/13/EWG chroniącą konsumentów przed nieuczciwymi warunkami w umowach dotyczących zakupu towarów i usług, przepisy kodeksu cywilnego odnoszące się do konsumenta oraz tzw. klauzule abuzywne (niedozwolone) publikowane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Nie zawsze jednak oczywistym jest czy osoba fizyczna nabywając od przedsiębiorcy towar lub usługę jest konsumentem. Z definicji kodeksowej wynika, że za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.

Jak w takim razie wyglądałaby sytuacjalekarza prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą, który podpisał z deweloperem obarczoną postanowieniami niedozwolonymi umowę kupna lokalu w celu otworzenia w niej swojego gabinetu ?

Jeżeli lekarz ów zakupił lokal po 1 stycznia 2021 r. objęła go nowelizacja kodeksu cywilnego rozszerzająca ochronę konsumencką w zakresie min. klauzul abuzywnych i rękojmi za wady na osoby prowadzące jednoosobowe działalności gospodarcze. Powołując się na klauzule abuzywne znajdujące się w umowie lekarz może doprowadzić nawet do uzyskania w sądzie stwierdzenia nieważności takiej umowy, czyli doprowadzenia do sytuacji takiej jakby ta umowa nigdy nie została zawarta. Trudniej wyglądałaby sytuacja prawna lekarza gdyby zakupu lokalu dokonał przed 1.01.2021 r., wówczas, jako że umowa była bezpośrednio związana z jego działalnością gospodarczą, traktowany byłby jako przedsiębiorca. W obrocie niekonsumenckim obowiązuje domniemanie równości stron, które można co prawda podważyć, ale tylko poprzez odpowiednie udowodnienie w toku procesu.

A jak wyglądałaby sytuacja prawna osoby, która co prawda w momencie zakupu nie prowadziła działalności gospodarczej, ale nabyła nieruchomość w celu komercyjnym ?

Tak właśnie zdarzyło się w sprawie prowadzonej przez nasza Kancelarię. Nasi klienci zawarli w 2008 r. z bankiem umowę kredytową denominowaną do franka szwajcarskiego w celu zakupu lokalu usługowego na wynajem, czyli celu inwestycyjnym. Bank zarzucał im, iż nie posiadają statusu konsumentów, gdyż zakupiony przez nich lokal miał służyć działalności zarobkowej, kredytobiorcy mieli bowiem zarabiać na wynajmie tegoż lokalu. Nie zakupili wiec lokalu w celu konsumenckim, czyli aby zabezpieczyć swoje potrzeby mieszkaniowe a komercyjnym.

Bank próbował udowodnić, że zakup przez kredytobiorców lokalu na wynajem miał charakter działalności zawodowej kredytobiorców, co nie kwalifikowałoby ich jako konsumentów. Argumentację tą skutecznie podważyliśmy. Dowodziliśmy, iż zakupu nieruchomości na wynajem przez osoby fizyczne, które zawodowo nie zajmują się sprzedażą nieruchomości czy ich wynajem, pomimo że zakup lokalu ma charakter zarobkowy, nie jest ani działalnością gospodarczą ani działalnością zawodową naszych klientów. Stanowisko przez nas prezentowane zostało podzielone przez Sąd Apelacyjny w Białymstoku, który w wyroku z dnia 14 czerwca 2024 r., (I ACa 1839/22) stwierdził nieważność umowy kredytowej i zasadził na rzecz kredytobiorców zwrot wszystkich rat kapitałowo-odsetkowych i świadczeń okołokredytowych wraz z odsetkami.

Niniejszy wyrok jest jednym z pierwszych prawomocnych wyroków w Polsce a pierwszym w apelacji białostockiej, w którym Sąd Apelacyjny uznał, zgodnie z naszym stanowiskiem, iż status konsumencki przysługuje kredytobiorcom, którzy zawarli z bankiem umowę kredytową w celu inwestycyjnym, w tym wypadku na wynajem.

Sąd Apelacyjny wskazał min., że posiadanie statusu konsumenta należy ustalać na podstawie kryterium funkcjonalnego, sprowadzającego się do oceny czy stosunek umowny wpisuje się w ramy działalności niezwiązanej z wykonywaniem zawodu. Zakup nieruchomości w celu lokowania środków finansowych nie oznacza, że chodzi o działalność zawodową lub gospodarczą. Od działalności gospodarczej lub zawodowej wykluczającej status konsumenta należy odróżnić zachowania mniej aktywne a polegające na czerpaniu pożytków cywilnych z rzeczy lub prawa. Tak więc, na status konsumenta nie wpływa inwestycyjny (zarobkowy) cel nabycia nieruchomości, nawet z zamiarem jej wyłącznego nabycia dla zysku, o ile nie są spełnione cechy działalności gospodarczej.

Czynności prawne wynikające z samodzielnego zarządzania przez konsumenta majątkiem (private asset management), które wiążą się z inwestowaniem posiadanych środków (np. oszczędności) w instrumenty finansowe wchodzą w zakres czynności konsumenckich, o czym wspominał już TSUE w wyroku z 3 października 2019 r., C-208/18.

Cztery miesiące po wydaniu wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, w podobnej sprawie wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). TSUE w wyroku z dnia 24.10.2024 r. sygn. C-347/23 wskazał, że definicja konsumenta powinna być interpretowana szeroko. Tak więc, zakup mieszkania w celu wynajmu służący kredytobiorcom powiększeniu prywatnego majątku, nie pozbawia ich statusu konsumentów. Zdaniem TSUE okoliczność, że osoba fizyczna usiłuje osiągać dochody z zarządzania nieruchomością, nie może sama w sobie prowadzić do wyłączenia tej osoby z zakresu pojęcia „konsumenta” w rozumieniu Dyrektywy 93/13/EWG, jeśli osoba taka działa poza zakresem własnej działalności gospodarczej lub zawodowej. Zaś okoliczność, że ktoś czerpie zyski z najmu, nie oznacza automatycznego wyłączenia spod ochrony konsumenckiej.

 

Kancelaria Radcy Prawnego Agnieszka Hajdukiewicz
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.