admin

(44) Wygrana z mBank S.A. umowa o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych „Multiplan” waloryzowany kursem CHF nieważna

Sąd Okręgowy w Białymstoku, I Wydział Cywilny wyrokiem z dnia 12 czerwca 2026 r., sygn. akt IC 395/26 ustalił nieważność umowy kredytu hipotecznego waloryzowanego do CHF min. z powodu zawartych w niej klauzul abuzywnych czyniących tę umowę nieważną. Na rzecz Klientów Kancelarii zostały zasądzone wszystkie kwoty zapłacone Bankowi w wykonaniu nieważnej umowy kredytowej wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wskazanego w wezwaniu do zapłaty i rozszerzeniu powództwa oraz koszty zastępstwa procesow

 

(44) IC 395_26

(43) Wygrana z PKO BP S.A. umowa o kredytu mieszkaniowego WŁASNY KĄT hipoteczny nieważna

Sąd Okręgowy w Białymstoku, I Wydział Cywilny wyrokiem z dnia 15 kwietnia 2026 r., sygn. akt IC 2729/24 ustalił nieważność umowy kredytu hipotecznego denominowanego do CHF min. z powodu zawartych w niej klauzul abuzywnych czyniących tę umowę nieważną.

Na rzecz Klientów Kancelarii zostały zasądzone wszystkie wpłaty zapłacone Bankowi w wykonaniu nieważnej umowy kredytowej wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wskazanego w wezwaniu do zapłaty i rozszerzeniach powództwa oraz koszty zastępstwa procesowego w zakresie powództwa wzajemnego.

Sprawa została wszczęta z powództwa PKO BP S.A., który domagał się zasądzenia na swoją rzecz min. wypłaconego kapitału kredytu wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia następnego po dniu wskazanym w wezwaniu do zapłaty. Sąd zasądził na rzecz Banku kapitał kredytu, ale z odsetkami od uprawomocnienia się jego części wyroku.

Klienci Kancelarii zostali zobowiązaniu do poniesienia kosztów sądowych powództwa głównego, tj. wytoczonego przez Bank.

Nie zgodziliśmy się z treścią wyroku w zakresie całości rozstrzygnięcia dotyczącego powództwa głównego i wnieśliśmy apelację. Głównymi zarzutami apelacji są: nieuwzględnienie przez Sąd Okręgowy najnowszego orzecznictwa TSUE, tj. wyroku z 19 czerwca 2025 r. (C-396/24) i 27 listopada 2025 r. (C-746/24), nieuwzględnienie faktu, iż Bank dopuścił się nadużycia prawa procesowego, pominięcia faktu niezłożenia przez Kredytobiorców reklamacji (czym nie był tzw. wniosek o mediację), co spowodowało niepostawienie roszczenia Banku w stan wymagalności, a więc przedwczesność powództwa.

(43) IC 2729_24

WOLNOŚĆ DEBATY PUBLICZNEJ WEDŁUG USTAWY ANTY-SLAPP

29.06.2026

19 czerwca br. Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej. Ustawa wprowadza szczególne rozwiązania w postępowaniu cywilnym mające przeciwdziałać pozwom tłumiącym debatę publiczną poprzez zastraszanie osób biorących w niej udział.

Problem wszczynania strategicznych postępowań sądowych w celu ograniczenia, a nawet uniemożliwienia zabierania głosu w debacie publicznej jest rozpowszechniony na całym świecie. Jednak to właśnie Polska należy do grupy państw, w których spraw typu SLAPP obserwuje się najwięcej. Jak wynika z raportu Koalicji Przeciw SLAPP w Europie (Coalition Against SLAPPs in Europe, CASE) opublikowanego w styczniu 2026 r., w latach 2010-2024 liczbę spraw typu SLAPP w Polsce oszacowano na 140 – to najwyższy wynik na tle państw europejskich. Statystyki mogłyby prezentować się tym bardziej drastycznie, gdyby wziąć pod lupę nieznaną liczebność tych przypadków, w których jeszcze przedsądowe wezwanie wystosowane przez podmiot o silniejszej ekonomicznie lub politycznie pozycji rzeczywiście wywołało efekt na tyle paraliżujący, że zastraszana osoba wycofała się z zajmowanego stanowiska zanim doręczono jej pozew.

Mając na uwadze powyższe problemy dnia 11 kwietnia 2024 r. Parlament Europejski i Rada EU przyjęli Dyrektywę nr 2024/1069 w sprawie ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną, przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi („strategiczne powództwa zmierzające do stłumienia debaty publicznej”), której celem jest ochrona wolności wypowiedzi i informacji, wolności sztuki i nauki, czy wolności zgromadzeń w celu udziału w debacie publicznej. Wdrożenie do polskiego porządku prawnego wyznaczonych nią standardów miało nastąpić w drodze ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej (tzw. ustawa anty-SLAPP).

CZYM SĄ SLAPP-Y?

SLAPP-y (Strategic Lawsuit Against Public Participation) to strategiczne pozwy przeciwko udziałowi społeczeństwa w debacie publicznej, służące zastraszaniu i tłumieniu krytyki poprzez wywieranie presji prawnej. Są narzędziem w rękach tych podmiotów, które swą władzę wynikającą z silnej pod względem ekonomicznym lub politycznym pozycji wykorzystują przeciwko dziennikarzom, aktywistom czy organizacjom pozarządowym, zajmującym niewygodne stanowisko w debacie publicznej.

Skutki wytoczenia pozwu SLAPP nie kończą się jednak na osobie pozwanej – konsekwencją zastraszenia osoby zaangażowanej
w debatę publiczną jest często dokonanie przez nią swoistej autocenzury, a to prowadzi do zubożenia debaty publicznej ze szkodą dla całego społeczeństwa. Opisywane praktyki nie są też bez znaczenia dla efektywności wymiaru sprawiedliwości – sądy zmuszone są angażować czas i publiczne środki w obsługę postępowań, które służą jedynie wywarciu presji na stronie przeciwnej.

KLUCZOWE ROZWIĄZANIA PRZYJĘTE W USTAWIE ANTY-SLAPP

ROZSZERZENIE OCHRONY NA SPRAWY NIEMAJĄCE CHARAKTERU TRANSGRANICZNEGO

Dyrektywa 2024/1069 znajduje zastosowanie jedynie w sprawach cywilnych o skutkach transgranicznych. Nie obejmuje więc tych sytuacji, w których obie strony mają miejsce zamieszkania (siedzibę) w tym samym państwie członkowskim, co sąd rozpoznający sprawę
i równocześnie wszystkie istotne elementy danej sprawy znajdują się w tym państwie członkowskim. Jednak ze względu na przewidzianą minimalną harmonizację przedmiotowej Dyrektywy z krajowym porządkiem prawnym, państwa członkowskie mogą wprowadzić lub utrzymać w mocy przepisy skuteczniej chroniące uczestników debaty publicznej przed SLAPP. Korzystając z tej możliwości, polski ustawodawca zdecydował się rozszerzyć mechanizmy ochrony także na sprawy, które nie mają charakteru transgranicznego, co ma doniosłe znaczenie, ponieważ sprawy z powództwa SLAPP niemające skutków transgranicznych stanowią około 90% wszystkich spraw tego typu w Europie. Niezmiennie jednak krajowe przepisy anty-SLAPP dotyczą wyłącznie postępowań w sprawach cywilnych.

SĄDOWA WERYFIKACJA CELÓW WYTOCZENIA POWÓDZTWA

Sąd został uprawniony do uznania postępowania, z urzędu lub na wniosek pozwanego, za zmierzające wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej. W obrębie powyższej regulacji przewidziano szereg wskazówek, które miałyby pomóc sądowi rozpoznać intencje wnoszącego pozew (dalej jako „powód”), takich jak:

  • nieproporcjonalność żądania lub nadmierny bądź nieuzasadniony charakter roszczenia,
  • podejmowanie przez powoda czynności procesowych w złej wierze, w tym między innymi działanie na zwłokę,
  • wykorzystywanie przez powoda przewagi finansowej, wpływów politycznych lub wpływów na społeczeństwo, w celu wywierania presji na pozwanym.

Powyższy katalog ustawodawca uznał za otwarty, co pozwala na weryfikację także tych okoliczności, których nie wymieniono wprost w ustawie, a przesądzają o SLAPP-owym charakterze danej sprawy.

TRZY SPOSOBY NA SZYBSZE ZABLOKOWANIE WSZCZĘTEGO PROCESU

Co kluczowe spośród przewidzianych rozwiązań, ustawa przyznaje sądom trzy sposoby reakcji na powództwo zmierzające wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej. Po pierwsze, w sprawie zmierzającej „wyłącznie lub głównie” do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej, sąd uznając powództwo za oczywiście bezzasadne będzie mógł je oddalić. Powództwo będzie mogło zostać oddalone jako oczywiście bezzasadne także na wniosek pozwanego, a wszystko to w terminie trzech miesięcy od dnia wniesienia pozwu (albo od dnia złożenia wniosku przez pozwanego). Jeżeli oddalenie powództwa jako oczywiście bezzasadnego zainicjuje pozwany, to powód zostanie zobowiązany do przedstawienia swego stanowiska co do wniosku, a więc w istocie do wykazania, że, nie ma na celu tłumienia debaty publicznej. Sąd będzie mógł też uznać powództwo za nadużycie prawa procesowego w rozumieniu art. 41 k.p.c, jeżeli stłumienie, ograniczenie, zakłócenie debaty publicznej lub szykanowanie za udział w niej jest „wyłącznym” celem powództwa. Trzecią z opcji jest oddalenie powództwa w konsekwencji uznania, że jego wytoczenie zmierzało „głównie” do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej, jeżeli sąd nie znajdzie podstaw do oddalenia powództwa jako oczywiście bezzasadnego ani do odrzucenia pozwu ze względu na nadużycie prawa.

OCHRONA FINANSOWA POZWANEGO KOSZTEM POWODA

W każdym z wyżej przedstawionych wariantów sąd nakłada na powoda obowiązek zwrotu kosztów procesu na rzecz pozwanego. Może również z urzędu lub na wniosek nałożyć na powoda grzywnę w kwocie do 20-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2026 r. to ok. 96 tys. zł), a w szczególnie uzasadnionych przypadkach – do 100-krotności takiego wynagrodzenia (na 2026 r. jest to ponad 480 tys. zł). Zarówno obowiązek zwrotu kosztów, jak i możliwość nałożenia grzywny na powoda obowiązują także w sytuacji cofnięcia pozwu przez powoda. Ustawa przewidziała też możliwość złożenia wniosku przez pozwanego, na podstawie którego sąd mógłby zobowiązać powoda do złożenia kaucji na zabezpieczenie kosztów procesu. Skuteczność takiego wniosku uzależniona jest jednak od uprawdopodobnienia przez pozwanego, że powództwo zmierza wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej. Ponadto, jeżeli powództwo zostanie oddalone i stwierdzono, że postępowanie zmierzało wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej, sąd może ponadto nałożyć na powoda obowiązek opublikowania informacji o przegranej sprawie na jego koszt.

DZIAŁANIA INFORMACYJNE W CELU ZWIĘKSZENIA ŚWIADOMOŚCI SPOŁECZNEJ

Artykuły 16 i 17 przedmiotowej ustawy wypełniają zobowiązanie państw członkowskich do zapewnienia dostępu do informacji dotyczących gwarancji proceduralnych i środków ochrony prawnej oraz istniejących środków wsparcia, takich jak możliwość uzyskania pomocy prawnej i zwolnienia od kosztów sądowych. Ponadto, nałożono na sądy obowiązek zamieszczania w portalu orzeczeń sądów powszechnych orzeczeń, w których stwierdzono SLAPP-owy charakter danej sprawy. Wszystko to, by zwiększyć w społeczeństwie świadomość istnienia problemu i dostarczyć oficjalne źródło informacji zainteresowanym.
W ramach efektywnego mechanizmu prewencyjnego o charakterze systemowym Rzecznik Praw Obywatelskich postuluje stworzenie jawnego rejestru SLAPP na wzór rejestru postanowień wzorców umów uznawanych za niedozwolone przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH  O „OCZYWISTEJ BEZZASADNOŚCI”

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził między innymi wątpliwość, czy termin „oczywista bezzasadność” powinno się uznawać za odpowiadający „oczywistej bezzasadności”,
o której mowa w art. 1911 oraz art. 3911 k.p.c.
(to te przepisy mają być stosowane odpowiednio, jeżeli w sprawie mamy do czynienia z oczywistą bezzasadnością powództwa). Powyższe podyktowane jest faktem, potwierdzonym badaniami przeprowadzonymi przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, że sądy w praktyce do pojęcia „oczywistej bezzasadności” z przepisów k.p.c. podchodzą bardzo restrykcyjnie. Znajduje ono zastosowanie wyłącznie do spraw, w których sformułowano żądanie nieznane prawu albo żądanie jest na gruncie prawa materialnego niedopuszczalne. W takich kategoriach nie mieści się większość powództw typu SLAPP, a ponadto, jako że pozwy tego rodzaju często wnoszone są przez podmioty dysponujące znacznymi środkami finansowymi, należy przyjąć, że profesjonalna obsługa prawna powoda będzie wiedziała, jak skonstruować żądania i w jaki sposób je uargumentować, by nie można było powiedzieć o oddaleniu w trybie art. 1911 k.p.c.

ODWRÓCONY CIĘŻAR DOWODU

Zasadą procesu cywilnego jest to, iż ten kto twierdzi, że coś miało miejsce, ten musi to udowodnić przed sądem. Podmiotem, który twierdziłby, że pozew jest pozwem typu SLAPP byłby pozwany i gdyby ta zasada obowiązywała, to on musiałby wykazać, że pozew złożony przeciwko niemu jest pozwem, którego celem jest tłumienie debaty publicznej.

Ustawa anty-SLAPP zmienia tę zasadę. W art. 7 ustawy odwrócono ciężar dowodu. W sytuacji kiedy pozwany podniesie zarzut oczywistej bezzasadności powództwa, powód będzie musiał wykazać, że jego pozew nie ma na celu ograniczenia debaty publicznej.

Praktyka orzecznicza najbliższych lat pokaże na ile przyjęte rozwiązania ustawowe realnie zabezpieczą prawa osób inicjujących debatę publiczną.

 

RODZICIELSTWO W OBLICZU ROZPADU ZWIĄZKU – PIECZA NAPRZEMIENNA ZYSKA RAMY USTAWOWE

16.05.2026

Projektowana nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, oznaczona w wykazie prac legislacyjnych numerem UD349, wykracza poza zakres doraźnych korekt przepisów. To jedna z najbardziej doniosłych reform prawa rodzinnego ostatnich lat, której celem jest gruntowna rekonstrukcja modelu orzekania o relacjach rodzicielskich po rozpadzie związku. Projektowana regulacja ma na celu ustawowe ukształtowanie instytucji pieczy naprzemiennej (współdzielonej) jako domyślnej formy wykonywania władzy rodzicielskiej, która jak dotąd orzekana jest na gruncie niejednolitych konstrukcji wypracowanych
w praktyce orzeczniczej i bez jednoznacznej podstawy prawnej.

 

USTAWOWA REGULACJA PIECZY NAPRZEMIENNEJ JAKO GWARANCJA STABILNOŚCI SYSTEMU PRAWNEGO I JEDNOLITOŚCI ORZECZNICtwa

Polskie prawo rodzinne ma zostać rozbudowane o definicję pieczy współdzielonej, kryteria jej orzekania w sprawach o rozwód i separację oraz między rodzicami żyjącymi w rozłączeniu, a także o uregulowania usprawniające i unowocześniające postępowanie
w tych sprawach. Brak w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wyraźnej regulacji pieczy naprzemiennej nie oznacza jednak niedopuszczalności jej orzekania. Jak twierdzi projektodawca, oficjalne wprowadzenie instytucji pieczy współdzielonej do systemu prawnego po prostu zakończy dotychczasową nieprzewidywalność w zakresie rozstrzygania o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej po rozstaniu rodziców. Zaznacza, że w braku jednoznacznej definicji pieczy naprzemiennej oraz wytycznych dotyczących orzekania tej formy sprawowania pieczy, sądy różnie intepretują, czym piecza naprzemienna jest,
a w konsekwencji podobne sprawy rozstrzygane są odmiennie, co podważa przewidywalność systemu prawnego. Na uwagę zasługuje również fakt, że brak definicji ustawowej, określonej podstawy prawnej i przesłanek do orzeczenia pieczy współdzielonej sprawia, że nie jest ona powszechną formą sprawowania pieczy nad dzieckiem po rozstaniu rodziców. Jeżeli już dochodzi jednak do jej orzeczenia, to na podstawie art. 58 § 1 i 1a k.r.o. (w przypadku rozwodzących się rodziców) i art. 107 § 2 k.r.o. (gdy chodzi o rodziców w separacji faktycznej i nie pozostających we wspólnym pożyciu, to znaczy nie zamieszkujących wspólnie oraz nie prowadzących wspólnego gospodarstwa domowego). W obowiązującym stanie prawnym
w porozumieniu rodzicielskim w sprawie o rozwód i o separację strony mogą wnioskować
o orzeczenie pieczy współdzielonej, co w praktyce stanowi często warunek konieczny orzeczenia tej formy pieczy.

 

PROPONOWANA DEFINICJA PIECZY WSPÓŁDZIELONEJ

Definicję pieczy współdzielonej (projektodawca to właśnie ten termin uznał za najlepiej oddający istotę wspólnego sprawowania pieczy) proponuje się w mającym zostać dodanym
art. 58 §1a1 k.r.o., zgodnie z którym „sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom oraz orzec, że każdy z rodziców sprawuje bieżącą pieczę nad dzieckiem w powtarzających się, lecz niekoniecznie równych okresach”. Powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom oznacza w praktyce, że gdy dziecko przebywa u jednego z rodziców, to drugi nie traci na ten czas swej władzy rodzicielskiej,
a wykonuje ją w zakresie, który nie wymaga od niego bezpośredniej obecności przy dziecku. Rzecznik Praw Obywatelskich, w opinii z dnia 25 marca 2026 r. do przedmiotowego projektu ustawy zwrócił jednak uwagę, że proponowana definicja nie odpowiada założeniom projektodawcy wynikającym z uzasadnienia projektu, konkretniej nie precyzuje, że piecza współdzielona odnosi się do sytuacji, gdy rodzice mają różne miejsca pobytu. W związku
z powyższym, jak twierdzi RPO, brak jest na tę chwilę możliwości udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy sąd może orzec tę formę pieczy nad dzieckiem tylko wtedy, jeżeli w wyniku rozwodu lub rozstania rodziców będą oni mieli różne miejsce pobytu, czy też także wtedy, gdy pomimo rozwodu lub rozstania wciąż będą zamieszkiwać wspólnie.

 

ZASADĄ ORZEKANIA O PIECZY WSPÓŁDZIELONEJ BĘDZIE DOBRO DZIECKA

Projektodawca akcentuje, że nadrzędnym celem proponowanych zmian jest zacieśnienie więzi dziecka z obojgiem rodziców oraz stworzenie ram prawnych umożliwiających każdemu
z rodziców uczestnictwo w codziennym życiu dziecka, również w obliczu rozpadu związku. Mimo powyższego, piecza naprzemienna nie będzie orzekana obligatoryjnie, choć usytuowanie jej jako pierwszej wśród innych rozstrzygnięć dotyczących wykonywania władzy rodzicielskiej w art. 58 k.r.o. nakaże sądom traktować tę formę pieczy jako pierwszą do rozważenia. Wśród okoliczności, które sąd powinien brać pod uwagę przy rozstrzyganiu
o powierzeniu pieczy współdzielonej
(projektowany art. 58 § 1a2 k.r.o.) ujęto:

  • zdanie dziecka,
  • jego wiek i stan zdrowia,
  • zdolność rodziców do komunikacji i współpracy w sprawach dotyczących dziecka,
  • sytuację osobistą rodziców,
  • odległość pomiędzy miejscami pobytu rodziców,
  • dotychczasowy podział obowiązków rodzicielskich.

Kompleksowa analiza każdego konkretnego przypadku w oparciu o te kryteria ma zapewnić realną efektywność pieczy współdzielonej, czyniąc dobro dziecka nadrzędnym wyznacznikiem decyzji sądu. Tym samym ma dojść do wyeliminowania swoistego niebezpieczeństwa automatycznego orzekania o pieczy naprzemiennej w sytuacji, gdy rodzice podpiszą w tej sprawie porozumienie rodzicielskie.

 

MIEJSCE ZAMIESZKANIA DZIECKA NIE WPŁYWA NA ZAKRES WŁADZY RODZICIELSKIEJ

Projektodawca wyjaśnia, że miejsce stałego pobytu dziecka (to, w którym faktycznie przebywa) wynikające z wyroku rozwodowego lub postanowienia sądu w stosunku do rodziców żyjących w rozłączeniu jest rozstrzygnięciem dotyczącym władzy rodzicielskiej. W konsekwencji, orzeczenie pieczy współdzielonej wiąże się z ustaleniem, że miejsce stałego pobytu dziecka będzie naprzemiennie w miejscu pobytu każdego z rodziców. W tym kontekście konstrukcja miejsca zamieszkania (przydatna jedynie przy wypełnianiu formalności, na przykład przy sprawach urzędowych) nie ma na władzę rodzicielską żadnego wpływu, ponieważ nie jest tak, że władza rodzicielska wynika z miejsca zamieszkania dziecka. Jeżeli jednak rodzice posiadający pełną władzę rodzicielską mają różne miejsca zamieszkania, to znaczy mieszkają w różnych miejscowościach, a dziecko nie przebywa stale u żadnego
z nich, miejsce zamieszkania dziecka podlega decyzji sądu opiekuńczego. Wynika to z zasady, że miejsce zamieszkania można mieć tylko jedno. Tak czy inaczej, powyższa decyzja nie determinuje zakresu władzy rodzicielskiej.

 

ETAP LEGISLACYJNY

Projekt ustawy przewiduje uznanie dotychczas zapadłych prawomocnych orzeczeń sądowych odpowiadających modelowi pieczy współdzielonej za orzeczenia zgodne z nowymi przepisami. Jak wynika z projektu, ustawa ma wejść w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia. Projekt podlega obecnie opiniowaniu.

UTRATA MOŻLIWOŚCI ZASIEDZENIA SŁUŻEBNOŚCI PRZESYŁU PRZED 3 SIERPNIA 2008 – PRZEŁOMOWY WYROK TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO

22.04.2026

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 2 grudnia 2025 r. w sprawie P 10/16 stanowi wyczekiwaną i rozstrzygającą odpowiedź na pytania właścicieli tych nieruchomości, na których od dziesięcioleci znajdują się słupy energetyczne, linie wysokiego napięcia, gazociągi, rurociągi czy sieci telekomunikacyjne. Trudność rozwikłania konfliktu pomiędzy właścicielami takich nieruchomości a przedsiębiorstwami przesyłowymi, które eksploatują
i utrzymują urządzenia infrastrukturalne wbrew woli właścicieli nieruchomości i w braku decyzji administracyjnych, które dopuszczałyby ograniczenie praw właściciela gruntu przejawia się w fakcie, że służebność przesyłu, jako kolejne ograniczone prawo rzeczowe, wprowadzono do polskiego porządku prawnego dopiero 3 sierpnia 2008 r. Zanim ustawodawca zdecydował o utworzeniu służebności przesyłu, Sąd Najwyższy wykreował swoistą instytucję służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, wobec której nie widział przeszkód zasiedzenia jej na rzecz Skarbu Państwa (jeśli termin zasiedzenia upłynął przed 1 lutego 1989 r.) albo przedsiębiorstwa przesyłowego. Mimo że pogląd dopuszczający ustanowienie, a także nabycie w drodze zasiedzenia służebności gruntowej odpowiadającej swoją treścią służebności przesyłu zdążył ugruntować się w polskim orzecznictwie, to Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że jest on niezgodny z art. 21 ust. 1 (ochrona własności), art. 64 ust. 2 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 (dopuszczalność ograniczenia prawa własności wyłącznie w drodze ustawy i z poszanowaniem istoty tego prawa) oraz art. 2 (zasada zaufania obywatela do państwa i stanowionego prawa) Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Sąd Rejonowy w Grudziądzu oraz Sąd Rejonowy w Brodnicy (dalej jako: „sądy pytające”) przedstawiły Trybunałowi Konstytucyjnemu pytania prawne o tożsamej treści:

czy art. 292
w związku z art. 285 § 1 i 2 k.c., rozumiany w ten sposób, że umożliwiał nabycie przed wejściem w życie art. 3051-3054 k.c. w drodze zasiedzenia służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu, przez przedsiębiorcę przesyłowego lub Skarb Państwa, w sytuacji, w której nie wydano decyzji na podstawie art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości, art. 70 ust. 1 ustawy z dnia 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości lub art. 124 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, jest zgodny z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, sporządzonego w Paryżu dnia 20 marca 1952 r. oraz art. 2, art. 21 ust. 1 i 2, art. 31 ust. 2 i 3 oraz art. 64 ust. 2 i 3 Konstytucji.

W rozpoznawanych przez powyższe sądy sprawach energetyczna spółka akcyjna wniosła o stwierdzenie, że nabyła, w drodze zasiedzenia, kilka służebności gruntowych
o treści odpowiadającej służebności przesyłu. Spółka wywodziła, że linie energetyczne powstały w latach 60. i 70. XX wieku i stwierdziła, że zarówno ona, jak i jej poprzednicy prawni byli posiadaczami służebności gruntowych w dobrej wierze i korzystali
z nieruchomości w zakresie tych służebności, wykonując systematycznie prace eksploatacyjne, przeglądy i kontrole. Właściciele nieruchomości wnieśli o oddalenie wniosków o zasiedzenie, podnosząc zarzut braku istnienia ograniczonego prawa rzeczowego wskazanego we wnioskach. Ich zdaniem, służebność gruntowa o treści odpowiadającej służebności przesyłu, wykreowana przez Sąd Najwyższy, przed wprowadzeniem do polskiego systemu prawnego instytucji służebności przesyłu, nie była znana krajowemu porządkowi prawnego. Nowa służebność mogłaby być wprowadzona jedynie przez ustawodawcę. Właściciele zarzucili, że dokonana przez Sąd Najwyższy interpretacja art. 292 (stanowiącego o zasiedzeniu służebności gruntowej) w związku z art. 285 k.c. (określającym zakres uprawnienia właściciela nieruchomości do jej obciążenia służebnością gruntową) jest niezgodna z Konstytucją. Sądy pytające wskazały, że ze zgromadzonego w sprawach materiału dowodowego nie wynika, by w odniesieniu do linii przesyłowych wymienionych we wnioskach o zasiedzenie zostały wydane decyzje ograniczające prawo własności
w związku z zakładaniem i przeprowadzaniem na nieruchomościach infrastruktury przesyłowej, na podstawie art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości, art. 70 ust. 1 ustawy z dnia 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości czy też art. 124 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami.

Trybunał Konstytucyjny podzielił zdanie sądów pytających, że linia orzecznicza kreująca służebność gruntową odpowiadającą treścią służebności przesyłu
i dopuszczająca zasiedzenie takiej służebności ma charakter prawotwórczy
. Jak wynika
z treści uzasadnienia do przedmiotowego wyroku, wprowadzenie do Kodeksu cywilnego instytucji służebności przesyłu dało możliwość uregulowania istniejących stanów faktycznych związanych z długotrwałym korzystaniem przez przedsiębiorców z urządzeń przesyłowych posadowionych na cudzych nieruchomościach, jednak „liczne te stany faktyczne zostały „uregulowane” już wcześniej, nie na mocy ustawy, ale na podstawie orzeczeń sądowych stwierdzających możliwość nabywania w drodze zasiedzenia służebności gruntowych przez przedsiębiorców przesyłowych”. W związku z powyższym, nadano kwestionowanym przepisom jednoznaczną treść tak, jakby uczynił to sam ustawodawca.

Zgodnie z art. 64 ust. 2 Konstytucji, prawo własności podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej, a ust. 3 tego samego artykułu ogranicza wolność ustawodawcy w tworzeniu norm prawnych, poprzez wprowadzenie przepisu, że własność może być ograniczona tylko
w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. Według Trybunału Konstytucyjnego, ograniczone prawa rzeczowe, ze względu na swoją treść
i skutki, stanowią daleko idącą ingerencję w prawo własności. Dlatego też ustanowienie ograniczonego prawa rzeczowego powinno być przewidziane wprost w ustawie, nie może być ustanowione w drodze analogii. Przemawia za tym również zasada zamkniętego katalogu ograniczonych praw rzeczowych (ustanowionego w art. 244 § 1 k.c.), według której zmiana prowadząca do poszerzenia lub zawężenia dotychczasowej listy wymaga zmiany ustawodawstwa. Jak twierdzi Trybunał Konstytucyjny, niekonstytucyjność kwestionowanej normy polegała więc na samodzielnym wprowadzeniu do systemu prawa rzeczowego nowego rodzaju służebności gruntowej, tym samym ingerując
w prawo własności bez wyraźnego i jednoznacznego przyzwolenia ustawodawcy
.

Zdaniem Trybunału, „jeżeli nie istniała przed dniem wejścia w życie art. 3051-3054 k.c. instytucja służebności przesyłu w nich uregulowana, to nie sposób przyjąć, że możliwe było władanie cudzą nieruchomością w zakresie tego prawa przed tą datą (posiadanie takiej służebności)”. Skoro nie było możliwe posiadanie służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu przed dniem 3 sierpnia 2008 r., to tym bardziej niedopuszczalne było zasiedzenie tego rodzaju prawa w tym czasie. W uzasadnieniu do wyroku powołano się na trafny, według Trybunału Konstytucyjnego, pogląd podnoszony
w doktrynie, że przed 2003 r., czyli przed uchwałą Sądu Najwyższego o sygn. akt III CZP 79/02 (która rozpoczęła proces kreowania służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu), właściciele nieruchomości nie zdawali sobie sprawy, że możliwe jest ustanowienie służebności gruntowej polegającej na umieszczeniu na gruncie urządzeń przesyłowych, ponieważ istniejące przepisy nigdy wcześniej nie były interpretowane w ten sposób. Jak wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, zasada ochrony zaufania jednostki do państwa i stanowionego przez nie prawa, ściśle związana z bezpieczeństwem prawnym jednostki, wyraża się w takim stanowieniu prawa „by nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela i aby mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji
i działań oraz w przekonaniu, iż jego działania podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem będą także w przyszłości uznawane przez porządek prawny” (wyrok TK
z 7 lutego 2001 r., sygn. K 27/00, OTK ZU nr 2/2001, poz. 29)”. Brak ustawowej podstawy ustanawiania służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu skutkował naruszeniem także tych zasad.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 2 grudnia 2025 r. istotnie wzmocnił pozycję właścicieli nieruchomości w walce o ich prawa. Możliwość żądania wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości za okres, w którym infrastruktura przesyłowa znajdowała się na niej bez tytułu prawnego to tylko jedno z narzędzi prawnych przysługujących właścicielom nieruchomości. Jeżeli infrastruktura przesyłowa ograniczała sposób korzystania z nieruchomości, utrudniła planowaną inwestycję lub obniżyła wartość nieruchomości, właścicielowi przysługuje także roszczenie o odszkodowanie, a w skrajnych sytuacjach możliwe jest także żądanie usunięcia lub przesunięcia infrastruktury, co wymaga jednak oceny technicznej i prawnej konkretnego przypadku.

Praktyczne konsekwencje wyroku

Analizowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego rodzi pytanie o możliwość podważenia orzeczeń zapadłych na gruncie dotychczasowej, niekonstytucyjnej wykładni przepisów. Zgodnie z art. 4011 k.p.c. można żądać wznowienia postępowania w wypadku, gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności aktu normatywnego (przepisu prawa) z Konstytucją, na podstawie którego wydano orzeczenie. Wznowieniu mogą ulec jednak tylko te postępowania, które zakończono wyrokiem (lub postanowieniem) prawomocnym (art. 399 par. 1 i 2 k.p.c.).
W przedmiotowej sprawie podstawę wznowienia postępowania miałaby stanowić jednak określona interpretacja przepisów, a nie niekonstytucyjność aktu normatywnego (przepisu prawnego) jako takiego. Stanowisko Sądu Najwyższego jest w tej kwestii restrykcyjne – orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stwierdzające niezgodność z Konstytucją określonej wykładni aktu normatywnego, które nie powoduje utraty mocy obowiązującej przepisu (takim orzeczeniem jest właśnie to z 2 grudnia 2025 r.), nie stanowi podstawy do wznowienia postępowania (sygn. akt III PZP 2/09) . Pogląd ten zanegował jednak Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 3 grudnia 2025 r., sygn. akt SK 17/18 i uznał za niezgodny z art. 190 ust. 4 Konstytucji.

W konsekwencji należy założyć, że praktyka stosowania art. 4011 k.p.c. jako podstawy wznowienia postępowania w sprawach o zasiedzenie służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu nie będzie jednolita. Sytuację właścicieli nieruchomości komplikuje dodatkowo fakt, że od grudnia 2024 r., w ślad za uchwałą nr 162 Rady Ministrów, wyroki Trybunału Konstytucyjnego nie są ogłaszane w dzienniku urzędowym. Budzi to istotne wątpliwości co do realnej możliwości podważenia prawomocnych orzeczeń, ponieważ 3-miesięczny termin na wniesienie skargi o wznowienie (art. 407 § 2 k.p.c.) liczony jest, zgodnie z art. 190 ust. 3 Konstytucji, od daty ogłoszenia (publikacji) orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Podobnie jak w przypadku oceny dopuszczalności wznowienia postępowania w wyniku stwierdzenia niezgodności z Konstytucją tylko określonej wykładni aktu normatywnego, rozstrzygnięcie każdorazowo zależeć będzie od podejścia sądu do skutków nieogłaszania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli jednak od uprawomocnienia się orzeczenia, mającego podlegać zaskarżeniu upłynęło lat 10, co do zasady brak jest możliwości żądania wznowienia postępowania, niezależnie od zachowania wyżej wspomnianego 3-miesięcznego terminu (art. 408 k.p.c.).

 

 

 

 

MAŁŻONEK SPADKOBIERCY JAKO WNIOSKODAWCA W SPRAWIE O STWIERDZENIE NABYCIA SPADKU

12.04.2026

Orzecznictwo Sądu Najwyższego po raz kolejny dowodzi, że prawo musi nadążać za dynamiką relacji rodzinnych. Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 18 marca 2026 r. (sygn. akt
I CSK 164/26) oficjalnie uprawnił męża do wystąpienia o potwierdzenie praw do spadku swojej małżonki
. Rozstrzygnięcie w przedmiotowej sprawie potwierdziło, że więź małżeńska
i wspólność majątkowa stanowią wystarczającą przesłankę skutecznego występowania
w sprawach o stwierdzenie nabycia spadku przez współmałżonka.

UCZESTNICZKA POSTĘPOWANIA NIE ZGODZIŁA SIĘ, ŻE MĄŻ SPADKOBIERCZYNI MIAŁ PRAWO DO ZŁOŻENIA WNIOSKU

Powyższe dotyczyło następującego stanu faktycznego. Mąż zainicjował sprawę
o stwierdzenie nabycia spadku po rodzicach jego żony, pozostając z nią w ustroju wspólności majątkowej
. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu nie miał zastrzeżeń wobec działania podjętego przez małżonka, w związku z czym dnia 26 czerwca 2025 r. wydał orzeczenie co do nabycia spadku (sygn. akt I Ca 159/25). Jedna z uczestniczek postępowania nie zaakceptowała jednak wydanego w sprawie postanowienia, stąd rozstrzygnięcie problemu powierzono Sądowi Najwyższemu. Kobieta zarzuciła w skardze kasacyjnej, że orzeczenie wydano z rażącym naruszeniem przepisów o legitymacji czynnej w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku (art. 1025 § 1 k.c.), ponieważ wnioskodawca, a zarazem jej mąż, nie jest ani spadkobiercą, ani wierzycielem spadku, więc w rzeczywistości nie miał prawnej możliwości zainicjowania przedmiotowej sprawy przed sądem. Pełnomocnik mężczyzny argumentował podjęte przez niego działania problemami zdrowotnymi żony oraz osobistym interesem w sprawnym przebiegu postępowania o stwierdzenie nabycia spadku przez jego małżonkę, by mógł rozliczyć między innymi nakłady z jego osobistego majątku na spadek żony, konkretniej dom oraz jego remont. Jednocześnie postępowanie ulegało spowolnieniu w wyniku bierności brata żony wobec wysyłanej do niego korespondencji, gdy ten rościł sobie prawo do mieszkania we wspomnianym domu.

O ISTNIENIU INTERESU DECYDUJĄ KAŻDORAZOWO OKOLICZNOŚCI SPRAWY

Zgodnie z art. 1025 § 1 k.c., sąd stwierdza nabycie spadku przez spadkobiercę na wniosek osoby mającej w tym interes. Uprawniona do występowania w roli wnioskodawcy na tle tego przepisu jest więc każda osoba, której praw dotyczyć będzie postanowienie stwierdzające nabycie przez określoną osobę spadku. Jak trafnie zaznaczył Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 8 września 1999 r. (sygn. akt I CKN 120/98), „chodzi o tego rodzaju wpływ, że skutkiem stwierdzenia praw do spadku wnioskodawca znajdzie się w korzystniejszej sytuacji w zakresie przysługującego mu prawa poprzez usunięcie prawnych przeszkód do jego realizacji„. W uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 28 stycznia 2009 r. (sygn. akt IV CSK 361/08), na które to postanowienie powołuje się Sąd Najwyższy
w analizowanej sprawie, wskazując na szerokie rozumienie omawianego „interesu”
w orzecznictwie, wskazano, że „o tym, czy wnioskodawca ma interes w zgłoszeniu żądania stwierdzenia nabycia spadku, decydują okoliczności faktyczne konkretnej sprawy”. Tytułem przykładu elastycznego rozumienia warunku, którego spełnienie uprawnia do wniesienia wniosku o stwierdzenie nabycia spadku, Sąd Najwyższy w przytoczonym postanowieniu z 2009 r. powołuje się na orzeczenie z dnia 12 stycznia 1983 r. (sygn. akt III CRN 218/82), w którym przyjęto, że interes prawny w uzyskaniu stwierdzenia nabycia spadku ma choćby osoba, która z tytułu pozostawania w konkubinacie ze spadkodawcą chciałaby rozliczyć się z wszystkimi rzeczywistymi spadkobiercami z tytułu wspólnych
w okresie konkubinatu przedsięwzięć majątkowych. „Wskazane przykłady dowodzą, że nie można wyliczyć wszystkich osób uprawnionych do zgłoszenia żądania stwierdzenia nabycia spadku, o istnieniu bowiem interesu w uzyskaniu takiego stwierdzenia decydują okoliczności faktyczne konkretnej sprawy” – stwierdza Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowienia z 28 stycznia 2009 r.

Niemniej jednak, nie można dopuścić do ingerowania osób trzecich w układy rodzinno-osobiste i majątkowe, bez odpowiedniego usprawiedliwienia w kategoriach obiektywnego interesu, ponieważ takie rozumienie analizowanego „interesu” byłoby przejawem nadmiernie liberalnej wykładni, o czym szerzej wypowiedział się Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 1 czerwca 2006 r. (sygn. akt IV CKN 470/00).

SĄD NAJWYŻSZY PRZYZNAJE WSPÓŁMAŁŻONKOWI PRAWO DO WSZCZĘCIA POSTĘPOWANIA O STWIERDZENIE NABYCIA SPADKU

Jak wynika z uzasadnienia postanowienia Sądu Najwyższego, w pierwszej kolejności nie można wykluczyć możliwości, że spadek wejdzie do majątku wspólnego, jako że mężczyzna pozostaje we wspólności majątkowej (art. 33 pkt 2 k.r.o.). Mimo że co do zasady przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie należą do majątku osobistego małżonka, to spadkodawca może postanowić w tym zakresie inaczej. Ponadto dochody uzyskiwane
z majątku osobistego zaliczane są do majątku wspólnego
(art. 31 § 2 pkt 2 k.r.o.). Ze względu na powyższe oraz szerokie rozumienie pojęcia „interesu” z art. 1025 § 1 k.c., „należy przyjąć, że małżonek spadkobierczyni może mieć interes prawny we wszczęciu postępowania o stwierdzenie nabycia spadku”.

Banki obowiązane są bezzwłocznie zwrócić klientowi środki utracone w wyniku oszustwa

26.03.2026

Opinia Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przedstawiona w dniu 5 marca 2026 r. może wpłynąć na zwykle stosowaną przez banki strategię, według której odpowiedzialnością za utratę środków z rachunku bankowego w wyniku użycia przez klienta banku fałszywego linku obciążany jest sam klient. Mimo że treść opinii stanowi potwierdzenie przyjmowanego już od lat stanowiska Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Rzecznika Finansowego w sporach dotyczących nieautoryzowanych transakcji, to przedmiotowa sprawa C-70/25 [Tukowiecka] rozstrzygana z udziałem Trybunału Sprawiedliwości wzmacnia szanse na obrót praktyki przyjętej przez banki z korzyścią dla ich klientów.

Rozstrzygnięciu poddano następujący stan faktyczny. Klientka banku PKO BP S.A. padła ofiarą oszustwa polegającego na wyłudzeniu informacji (phishing). Osoba trzecia podszyła się pod kupującego na portalu aukcyjnym i przesłała jej fałszywy link imitujący stronę internetową jej banku. Kobieta podała swoje dane logowania, co umożliwiło oszustowi pozyskanie ich i dokonanie nieautoryzowanej transakcji płatniczej z jej rachunku bankowego. Następnego dnia zgłosiła transakcję dotkniętą oszustwem policji (sprawca oszustwa nie został zidentyfikowany) oraz bankowi, który to odmówił zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji, uznając, że klientka dopuściła się rażącego zaniedbania ciążącego na niej obowiązku przechowywania instrumentu płatniczego z zachowaniem należytej staranności oraz nieudostępnienia go osobom nieuprawnionym. W następstwie tej odmowy kobieta wniosła do Sądu Rejonowego w Koszalinie powództwo przeciwko bankowi o zapłatę kwoty 3000 zł.

Powódka podniosła, że zasada bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji byłaby wyłączona jedynie w sytuacji opisanej w art. 73 ust. 1 Dyrektywy 2015/2366, to jest w sytuacji, gdy dostawca usług płatniczych ma uzasadnione podstawy, by podejrzewać oszustwo płatnika i informuje o tych podstawach odpowiedni organ krajowy. Jeżeli takie podstawy nie zachodzą, dostawca powinien bezzwłocznie, nie później niż do końca następnego dnia roboczego, zwrócić kwotę nieautoryzowanej transakcji płatnikowi i dopiero po takim zwrocie i przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego okoliczności zdarzenia wskazany dostawca mógłby domagać się od płatnika poniesienia strat wywołanych rażącym zaniedbaniem płatnika. W razie odmowy zwrotu kwoty nieautoryzowanej przez płatnika transakcji dany bank winien wystąpić na drogę sądową z żądaniem zapłaty. Z kolei według pozwanego banku przepisy krajowe implementujące art. 74 ust. 1 wspomnianej Dyrektywy zwalniają dostawcę usług płatniczych z obowiązku bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji, jeżeli ustali on, że zachowanie płatnika nosiło cechy rażącego zaniedbania. Bank twierdzi również, że może samodzielnie ocenić wszystkie relewantne przesłanki odpowiedzialności za nieautoryzowaną transakcję i jest zwolniony z obowiązku bezzwłocznego zwrotu w razie ustalenia przez siebie niedbalstwa po stronie płatnika.

Sąd Rejonowy w Koszalinie zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu z pytaniem, czy zgodnie z prawem Unii bank, jako dostawca usług płatniczych, jest zobowiązany do bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji, nawet jeśli uzna, że klient dopuścił się rażącego zaniedbania obowiązków ciążących na nim na mocy art. 69 Dyrektywy 2015/2366, czy też może odmówić zwrotu z tego powodu.

Wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym dotyczył wykładni art. 73 ust. 1
i art. 74 ust. 1 Dyrektywy 2015/2366, stanowiących o systemie odpowiedzialności, kolejno, dostawcy usług płatniczych oraz płatnika z tytułu nieautoryzowanych transakcji płatniczych. Na marginesie należy dodać, że prawodawca Unii Europejskiej w zakresie implementacji tych przepisów nie przyznał państwom członkowskim żadnego zakresu swobody. Polska wdrożyła Dyrektywę do ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych (art. 46).

Zgodnie z artykułem 73 ust. 1 wspomnianej Dyrektywy, w przypadku nieautoryzowanej transakcji płatniczej dostawca usług płatniczych płatnika powinien zwrócić płatnikowi kwotę tej transakcji bezzwłocznie, nie później niż do końca następnego dnia roboczego po odnotowaniu danej transakcji lub po otrzymaniu stosownego zgłoszenia, chyba że dostawca usług płatniczych płatnika ma uzasadnione podstawy, by podejrzewać oszustwo, i poinformuje na piśmie o tych podstawach odpowiedni organ krajowy. W związku z powyższym jedynym wyjątkiem od zasady bezzwłocznego zwrotu jest przypadek, gdy dostawca ma uzasadnione podstawy, by podejrzewać oszustwo, a swe podejrzenia przekaże na piśmie właściwemu organowi krajowemu. Przepis ten nie daje możliwości rozszerzenia katalogu odstępstw o inne okoliczności, w tym również o rażące zaniedbanie przez płatnika co najmniej jednego z ciążących na nim obowiązków określonych w art. 69 Dyrektywy 2015/2366. Jak rozstrzyga dalej Rzecznik Generalny, „ponadto, co się tyczy art. 74 ust. 1 tejże dyrektywy, wydaje się, że przepis ten nie dotyczy kwestii bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji płatniczej, lecz koncentruje się na rozkładzie odpowiedzialności pomiędzy płatnikiem a dostawcą usług płatniczych w celu ustalenia, kto powinien być
w następnym kroku – w toku postępowania – uznany za ponoszącego odpowiedzialność
i, w konsekwencji, ponieść straty wynikające z takich transakcji”.

W zakresie zasady natychmiastowego zwrotu, rzecznik generalny Athanasios Rantos przyjął interpretację powódki, zgodnie z którą art. 73 ust. 1 i art. 74 ust. 1 Dyrektywy 2015/2366 regulują dwa odrębne etapy procedury zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji. Bank zobowiązany jest w pierwszej kolejności do bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji, chyba że ma on uzasadnione podstawy, by podejrzewać oszustwo, o czym musi poinformować na piśmie właściwy organ krajowy. Dopiero po dokonaniu zwrotu, jeżeli bank ustali, że klient celowo lub w wyniku rażącego zaniedbania nie dochował przynajmniej jednego z obowiązków związanych w szczególności
z indywidualnymi danymi uwierzytelniającymi, może dochodzić od tego klienta pokrycia odpowiednich strat
. Jeżeli klient odmówi zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji, bank może wszcząć postępowanie sądowe przeciwko klientowi w celu uzyskania zapłaty.

Rzecznik Generalny wskazuje, że „chociaż głównym celem tej dyrektywy jest harmonizacja reguł dotyczących usług płatniczych i prawidłowe funkcjonowanie rynku wewnętrznego tych usług, o czym świadczy fakt, że podstawą tej dyrektywy jest art. 114 TFUE, to jednak konieczność zapewnienia wysokiego poziomu ochrony konsumentów przy korzystaniu
z tych usług jest również jednym z celów tej dyrektywy
”.

Opinia Rzecznika Generalnego nie wiąże TSUE i stanowi tylko propozycję rozstrzygnięcia prawnego, jednak w praktyce jego wnioski są często uwzględniane w ostatecznych wyrokach. Wyrok TSUE zostanie wydany w terminie późniejszym.

(42) Wygrana z PKO BP S.A. umowa kredytu mieszkaniowego WŁASNY KĄT hipoteczny nieważna

Sąd Okręgowy w Białymstoku, I Wydział Cywilny wyrokiem z dnia 2 lutego 2026 r., sygn. akt IC 724/24 ustalił nieważność umowy kredytu hipotecznego denominowanego do CHF min. z powodu zawartych w niej klauzul abuzywnych czyniących tę umowę nieważną.

Na rzecz Klientów Kancelarii zostały zasądzone wszystkie wpłaty zapłacone Bankowi w wykonaniu nieważnej umowy kredytowej wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wskazanego w wezwaniu do zapłaty i rozszerzeniach powództwa oraz koszty zastępstwa procesowego.

(41) Wstrzymanie obowiązku spłat rat kredytu na czas procesu przeciwko PKO BP S.A. umowa kredytu mieszkaniowego WŁASNY KĄT hipoteczny

 * prawomocne postanowienie

Sąd Okręgowy w Białymstoku postanowieniem z dnia 11 grudnia 2025 r., sygn. akt IC 2729/24 udzielił zabezpieczenia roszczenia Klientów Kancelarii w toku procesu o ustalenie nieważności umowy kredytu poprzez wstrzymanie obowiązku dokonywania spłat rat kredytu na czas procesu.

Klienci Kancelarii zostali pozwani przez PKO BP o zapłatę kwoty wypłaconego kapitału kredytu w sytuacji, w której sami nie pozwali jeszcze Banku. Po otrzymaniu pozwu złożyli powództwo wzajemne o ustalenie nieważności umowy kredytu i zapłatę świadczeń nienależnych zapłaconych na rzez Banku w wykonaniu umowy kredytu.

(40) Wygrana z Deutsche Bank Polska S.A. umowa kredytu nieważna

Sąd Okręgowy w Sosnowcu, I Wydział Cywilny wyrokiem z dnia 16 grudnia 2025 r., sygn. akt IC 1417/23 ustalił nieważność umowy kredytu hipotecznego denominowanego do CHF min. z powodu zawartych w niej klauzul abuzywnych czyniących tę umowę nieważną. Na rzecz Klienta Kancelarii zostały zasądzone wszystkie kwoty zapłacone Bankowi w wykonaniu nieważnej umowy kredytowej wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wskazanego w wezwaniu do zapłaty i rozszerzeniu powództwa oraz koszty zastępstwa procesowego.

Umowy frankowe Deutsche Banku uchodziły za trudniejsze do unieważnienia niż umowy innych banków, głównie z powodu specyficznej konstrukcji umów, która pozwalała bankowi na obronę tezą, że kredyt był stricte walutowy, a nie złotowy z klauzulą waloryzacyjną (denominacja). Jednak argumentacja Kancelarii przekonała Sąd do podważania całej umowy.

Jednym z argumentów na zakwestionowanie tego typu umowy w całości jest wskazanie, że ocenie prawnej podlega treść czynności prawnej, a nie sposób jej wykonania.

Strony zawarły umowę kredytu denominowanego do CHF. Kredyt denominowany do waluty obcej charakteryzuje się tym, że bank udziela kredytobiorcy kredytu w wysokości CHF, ale wypłata tej kwoty następuje w PLN jako równowartość wskazanej w umowie określonej ilości CHF. W przypadku kredytu denominowanego do waluty obcej, kredytobiorca uzyskuje środki pieniężne w złotych, ale wysokość kredytu ustalona jest w walucie obcej, z tym że w momencie udostępniania kredytu czy jego transz, następuje przeliczenie z waluty obcej na złoty według kursu na dzień udostępnienia kredytu czy jego transz. Z kolei spłata rat kapitałowo-odsetkowych następuje w PLN obliczanych jako równowartość w złotych polskich określonej ilości waluty obcej.

W przypadku tego rodzaju umów wypłata przez bank kwoty kredytu w PLN oraz spłata kredytu w PLN przez kredytobiorcę nie jest uprawnieniem stron, ale ich obowiązkiem wynikającym z umowy. Za uznaniem, że strony zawarły umowę kredytu denominowanego przemawia ponadto brzmienie postanowień umowy mówiących o wypłacie kredytu w PLN na nabycie lokalu mieszkalnego, którego cena wyrażona była w złotówkach a nie w walucie obcej.

Tak więc obrona Deutsche Bank poprzez twierdzenie, że kredytobiorca mógł od początku spłacać kredyt w walucie (CHF/EUR) i dzięki temu „nie korzystać” z klauzul abuzywnych kształtujących mechanizm denominacji (odwołujących się do przeliczenia w oparciu o kurs z Tabeli Kursów tworzonej przez Bank) jest bezpodstawna.

Obowiązkiem banku jest takie skonstruowanie umowy kredytu, aby była ona ważna i skuteczna, i aby nie zawierała postanowień o charakterze niedozwolonym. Skoro konsument, wykonując umowę, realizuje swoje uprawnienia do spłaty kredytu w walucie polskiej (PLN), to nie można czynić mu z tego tytułu zarzutu i podnosić, że od początku winien był spłacać kredyt w walucie obcej (CHF/EUR), tak aby nie korzystać z klauzul abuzywnych kształtujących mechanizm denominacji. Nie można przerzucać na konsumenta negatywnych skutków zaniedbań banku, który stworzył wzorzec umowny obarczony istotnymi wadami.

Ponadto, spłata kredytu w walucie innej niż polska w przypadku Deutsche Banku była warunkowana zgodą banku.  Zgoda była warunkowa a więc nie można kategorycznie stwierdzić, że zawsze kredytobiorca mógł faktycznie od początku dokonywać spłaty w walucie obcej. Tak więc Powód spłacał kredyt w złotówkach w sposób opisany w umowie, tj. poprzez obciążenie na rzecz banku rachunku Powoda kwotą w złotych stanowiącą równowartość raty w CHF, zadłużenia przeterminowanego i innych należności Banku w CHF obliczonych przy zastosowaniu kursu sprzedaży CHF opublikowanego w tabelach kursów jednostronnie ustalanych przez Bank.

W orzecznictwie polskim od dawna przyjmuje się, że przy ocenie niedozwolonego charakteru określonego postanowienia umownego, również ocenie indywidualnej, nie ma żadnego znaczenia w jaki sposób umowa była wykonywana przez strony.  Skutek klauzul abuzywnych jest abstrakcyjny, w tym znaczeniu, że o abuzywności klauzuli decyduje samo jej brzmienie.

 

 

Kancelaria Radcy Prawnego Agnieszka Hajdukiewicz
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.